Nowy numer 42/2019 Archiwum

Abrakadabra i raka nie ma

– Wierzę, że Pan Bóg wyprowadzi z tego dobro. Jeszcze tylko nie wiem, jakie – stanowczo stwierdza jeden z najbardziej znanych w Polsce iluzjonistów.

Uwielbia kontakt z publicznością. – Najbardziej wymagające są dzieci. Pamiętam, że jedno kiedyś wstało i głośno krzyknęło: „Oszust”. Nie wiem, co mu się nie spodobało, ale to słowo brzmi do dzisiaj. Innym razem, podczas sztuczki, w której rozcinam asystentkę na pół, jakiś chłopiec był strasznie zawiedziony, że nie ma krwi. Wspaniałe jest to, że dzieciaki reagują całymi sobą na każdy trick. Po moim występie w przedszkolu, podczas którego pokazywałem, jak zamieniam kawałek papieru w banknot dziesięciozłotowy, zadzwoniła do mnie nauczycielka i powiedziała, że mali widzowie siedzą, targają kartki i starają się to powtórzyć. Byli strasznie zawiedzeni, że nie udaje im się „wyczarować” pieniędzy – śmieje się.

Szarbel sam przyszedł

Tomek mimo choroby nie buntuje się przeciwko Bogu. – Jasne, że mógłbym teraz mówić: „Tak ładnie o Tobie świadczyłem, a Ty mnie tak karzesz. Za co?”. Ale ja wiem, że to będzie nasz wspólny najlepszy trick. Rak po prostu zniknie, a ja za miesiąc będę zdrowy – mówi bez cienia wątpliwości. Tym bardziej że na swojego orędownika wybrał św. Szarbela. – To znaczy on sam mnie znalazł – uściśla. – Nie miałem pojęcia o jego istnieniu, ale wśród całej listy świętych pomocnych w takiej sytuacji, jaką dostałem od znajomych, był i Szarbel. Zwróciłem na niego uwagę, bo nawet nie wiedziałem, jak się wymawia jego imię. Postanowiłem, że muszę znaleźć chwilę, żeby o nim poczytać. I zanim ten moment nadszedł, odwiedził mnie mój dawno niewidziany przyjaciel Jacek Pajor. Pojawił się w moim życiu trochę nagle, ze swoim świadectwem uzdrowienia raka, i podarował mi olej św. Szarbela z nowenną. Potem jeszcze zjawili się znajomi z Żor z relikwiami pustelnika. Jak widać, on sam się zatroszczył o wszystko. Otoczył mnie z każdej strony. Teraz jestem w trakcie nowenny – mówi. Zaskoczył go ogrom modlitwy, jaka jest zanoszona w jego intencji. Na całym świecie. – W Betlejem, na Światowych Dniach Młodzieży, w różnych zakątkach Polski, znajomi księża, przyjaciele, ale także nieznajomi, którzy znają moją sytuację, otaczają mnie modlitwą. To ogromne wsparcie, kiedy otrzymuję sygnały, że ofiarowywane są w mojej intencji Msze Święte – mówi. – To jest nieprawdopodobne i daje motywację. Nie mówię: „Panie Jezu, patrz, co się dzieje: taka jest nasza wola, że musisz mnie uzdrowić, więc spełniaj ją”. To raczej impuls to tego, by pracować nad sobą, swoimi grzechami. Od razu pojawiła się spowiedź święta. Pomyślałem, że skoro tyle osób się za mnie modli, to ja muszę powalczyć o to, by każdego dnia się nawracać, być jak najbliżej Pana Boga. W ten sposób chcę stworzyć Mu przestrzeń do działania. Jednocześnie przyjaciele i znajomi rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na leczenie.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL