Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Abrakadabra i raka nie ma

– Wierzę, że Pan Bóg wyprowadzi z tego dobro. Jeszcze tylko nie wiem, jakie – stanowczo stwierdza jeden z najbardziej znanych w Polsce iluzjonistów.

Myliłby się ten, kto pozytywne nastawienie do całej sytuacji potraktuje jako młodzieńczą niefrasobliwość. Tomek doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak mogą przebiegać choroby onkologiczne. Od kilku lat regularnie występował dla dzieci w szpitalach. Był również wolontariuszem Fundacji „Mam Marzenie”. – Wtedy obserwowałem małych pacjentów i myślałem, jakie mam szczęście, że jestem zdrowy. Teraz te doświadczenia pomagają mi podejść ostrożniej do postawionej diagnozy. Mam świadomość tego, co może jeszcze mnie czekać w trakcie leczenia, ale nie szukam informacji w internecie. Staram się nie nakręcać – mówi.

Znak krzyża przy znajomych

Bycie iluzjonistą to jego powołanie – tak twierdzi i ma na to dowody. Pierwszy zestaw do wykonywania tricków otrzymał… pod choinkę od Dzieciątka. – Potem długo ćwiczyłem, żeby móc zaskakiwać rodziców i rodzeństwo – wspomina. Po testach na najbliższych przyszedł czas na występy przed szerszym gronem. – Byłem ministrantem i na jednej z dyskotek, kiedy była przerwa w tańcach, pokazałem moją pierwszą poważną sztuczkę z wstążką. Pamiętam, że bardzo się stresowałem, ale udało mi się zrobić wrażenie na publiczności – zdradza. Te występy sprawiły, że przez chwilę myślał bardzo poważnie… o kapłaństwie. Był nawet w alumnem w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym. – Sądziłem, że będę takim śmiesznym księdzem, który przez sztuczki będzie przyciągał ludzi do Boga – uśmiecha się. Stało się jednak zupełnie inaczej. Po roku Tomasz stwierdził, że to nie jego droga. Później wystąpił w programie „Mam Talent”. Wtedy wszystko nabrało większego tempa. Od samego początku przygody z szeroką publiką nie ukrywał, że wiara jest dla niego bardzo ważna. „Wierzysz w Boga?” – to zresztą było pierwsze pytanie, jakie usłyszał od Kuby Wojewódzkiego, wówczas jurora w talent show. – Wszedłem tam, ledwo żywy ze stresu, i od razu coś takiego. Ale tak naprawdę to taka deklaracja na scenie nie jest trudna. Dużo bardziej skomplikowane jest, żeby na przykład idąc ze znajomymi, publicznie się przeżegnać, mijając kościół, takimi drobnymi gestami świadczyć – zauważa. – Od początku wiedziałem, że nie chcę się kreować na kogoś, kim nie jestem. A wiara jest częścią mnie, więc nie mam powodu, żeby o niej nie mówić. Choroba sprawiła, że musiał zwolnić tempo. – Kiedy byliśmy w trasie, marzyłem o odpoczynku, a teraz mam go aż nadto – uśmiecha się. I deklaruje, że dba o siebie jak nigdy: od rana kontrola temperatury ciała, ciśnienia, lekka gimnastyka, żeby się rozruszać i zdrowe odżywianie. – Dzięki temu przymusowemu wolnemu jeszcze mocniej zrozumiałem, że wybrałem właściwą ścieżkę.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL