Nowy numer 29/2021 Archiwum

Keep walking

W cztery miesiące przeszedł przez siedem krajów, z Katowic do Santiago de Compostela i na koniec świata. W nogach ma blisko 3,5 tys. km. Po co Szymon poszedł na Camino?

Bardzo ważne są jednak dobrze dobrane i rozchodzone już buty. To między innymi przez nie Szymona dopadł kryzys pierwszego dnia. – Pomyślałem wtedy o końcu wędrówki. Szedłem bardzo wąską drogą, obok mnie ciężarówki, padał deszcz, połamał mi się parasol, miałem nierozchodzone buty. Kupiłem je dużo wcześniej, ale nie doszły na czas. Odebrałem je od kuriera, założyłem na nogi i poszedłem. Choć potem te buty bardzo dobrze się spisały, to nie polecam tego, co zrobiłem – uśmiecha się. – Kiedy przyszedł ten kryzys, siadłem na ławce, cały przemoczony, nie wiedziałem, co dalej robić; do Pszczyny, gdzie miałem zatrzymać się na nocleg, miałem jeszcze 15 km – i nagle za mną pojawiła się dziewczyna (do dziś pamiętam jej głos), która... zaprosiła mnie na obiad. I dostałem obiad w świetlicy Domu Dziennego Pobytu Seniora w Międzyrzeczu. To było w połowie drogi między Imielinem a Pszczyną. Kolejne 15 km szedłem z ogromnym uśmiechem, deszcz w ogóle mi nie przeszkadzał. Na marginesie – deszczowych dni łącznie miałem chyba z 8. Z tego 3 w Polsce – wspomina.

Niespodzianki drogi

Choć Szymon na wyprawę ruszył sam, na szlaku spotykał też innych pielgrzymów, którzy przez pewien czas towarzyszyli mu w drodze. Szedł przez kawałek Polski, dalej przez Czechy, Austrię, Niemcy, trochę Szwajcarii, Francję i Hiszpanię. – Miałem określony budżet – mniej więcej 10 euro na dzień. Teraz wiem, że można by to zrobić o wiele taniej. Polskę, Czechy i Niemcy przeszedłem za darmo! Nie wydałem ani grosza – wspomina. – Nigdy nikogo nie prosiłem o pieniądze – podkreśla. – Ale mile zaskoczyło mnie to, jak bardzo ludzie w drodze mi pomagali. Nie wiem, czy bez ich pomocy byłbym w stanie przejść to Camino. Szedł z małą butelką wody. Pół litra miał w ręce, litr albo półtora – w plecaku.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama