Nowy numer 29/2021 Archiwum

Młoty w akcji

Muzeum hutnictwa powstanie na Śląsku – w miejscu, gdzie działała najpotężniejsza huta Europy.

Przez większość XVIII wieku metal ten był wytapiany tylko w Anglii, w hucie w Bristolu. Jej właściciele zarabiali gigantyczne pieniądze i zazdrośnie strzegli swojej technologii. Przez długi czas nikt nie potrafił odkryć sposobu wytapiania cynku, ponieważ ten metal już w temperaturze 400 stopni paruje i ucieka w powietrze.

Udało się to dopiero w 1792 r. Johannowi Christianowi Rubergowi, pracownikowi huty szkła w Wesołej, dzisiejszej dzielnicy Mysłowic. Wytopił on cynk w mufli – zamkniętym, hutniczym naczyniu, do którego powietrze nie ma pełnego dostępu.

Huta w Wesołej należała do księcia pszczyńskiego, który nakazał zachować tajemnicę procesu wytapiania. Hutnicy, którzy należeli do jego poddanych i nie mieli osobistej wolności, byli izolowani i musieli mieszkać w hucie. W terminie dostawali tylko część wypłaty za wykonaną pracę. Normą było też, że za niedociągnięcia przełożony tłukł pracowników kijem.

W tych warunkach jeden z hutników, którzy znali tajemnicę wytopu cynku – Antoni Ziobro z Krasów – uciekł. Przez dwa lata mylił pościg hajduków księcia pszczyńskiego. W końcu, w zamian za wysoką pensję, zatrudnił się w Hucie Królewskiej.

Łod ognia

Dzięki temu wydarzeniu już w 1807 r. powstała tu także huta cynku „Lydognia” (być może nazwa jest zapisem polskich słów: „Łod ognia”), gdzie metoda wytopu cynku została udoskonalona. Państwu pruskiemu, do którego należała Huta Królewska, nie zależało na zachowaniu tajemnicy – bo im więcej w kraju hut cynku, tym wyższe wpływy z podatków... Wkrótce tzw. technologia śląska stała się więc wzorem wytapiania cynku dla zakładów na całym świecie.

W następnych latach XIX wieku w Hucie Królewskiej powstawały kolejne wydziały, m.in. walcownia, która słynęła z produkcji szyn kolejowych. W 1935 r. zmieniono nazwę zakładu na Huta Piłsudskiego. Ze względów handlowych okazało się to niezbyt szczęśliwym pomysłem. – Stal była stąd eksportowana na cały świat. Po zmianie nazwy wybijane na produktach logo z literą K w koronie zostało zastąpione przez koronowaną literę P. Zasłyszana anegdota głosi, że jeden z transportów amerykańska firma budująca drapacze chmur odesłała do Polski, bo myślano, że to produkt jakiejś innej huty – mówi Mariusz Jankowski. I dodaje, że dzięki późniejszej, sprytnej zmianie nazwy na Huta Kościuszko, stare logo z literą K mogło powrócić.

Hala dla muzeum ma zostać wyremontowana do końca roku. Chorzów we współpracy z Zabrzem otrzymał na te prace 15 mln zł unijnego dofinansowania. Inwestycja pochłonie 32 mln zł. Chorzowska placówka będzie drugim w Polsce muzeum hutnictwa – po działającym w Katowicach-Szopienicach Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama