Nowy numer 41/2019 Archiwum

Znam niepospolitego księdza

„On był i pozostaje dla mnie prawdziwym bohaterem. Cichy, dyskretny, a jednocześnie niezwykle otwarty. To człowiek, z którym chce się przebywać”.

Słowa Kazimierza Kutza, zapisane w książce „Mocowałem się z Bogiem” – wywiadzie rzece Jacka Dziedziny, trafnie opisują, jaki jest ks. Henryk Bolczyk. Można nie wiedzieć, że był obecny przy górnikach w czasie pacyfikacji kopalni „Wujek”. Można nie rozpoznać go w postaci proboszcza z filmu „Śmierć jak kromka chleba”. Można nawet nie pamiętać, że przez wiele lat był moderatorem generalnym Ruchu Światło–Życie. Jednak ktokolwiek pozna go osobiście, wyczuwa, że to kapłan niezwykły, mądry, żyjący w obecności Boga, a jednocześnie skromny, życzliwy i bardzo serdeczny. Niedawno skończył 80 lat. Miał niespełna rok, kiedy wybuchła II wojna światowa. Ojca zabrano na wschodni front. Cudem ocalał, gdy kula przeszła przez rękę i otarła się o głowę. Do domu wrócił dopiero po zakończeniu wojny.

„Dramat przeżywałem, kiedy musieliśmy siedzieć przez kilka tygodni w piwnicy, gdy front z Żor przetaczał się przez Halembę” – wspomina ks. Henryk. „Gdy Rosjanie wchodzili do domów, a rodziny nie zdążyły posprzątać fotografii ojców, braci, walczących na froncie niemieckim, to wystawiali ludzi na plac i zabijali. I taki stos zwęglonych ludzi, moich niedalekich sąsiadów, jako dziecko oglądałem...”. Po ukończeniu szkoły podstawowej wstąpił do Gimnazjum św. Jacka, które zostało zamienione na niższe seminarium duchowne. Choć, jak sam twierdzi, w wieku 14 lat nie mógł jeszcze myśleć, że to preludium do kapłaństwa. „Przykład gorliwych kapłanów z pewnością kształtował we mnie powołanie, ukazywał je jako wielki dar. Czy ja czułem się gotowy do jego przyjęcia? Gdzieś głęboko dojrzewało to we mnie”.

Prorocy o krok do przodu

Święcenia kapłańskie przyjął w uroczystość św. Jana Chrzciciela 24 czerwca 1962 roku. Po latach tak wspominał ten dzień: „Uświadomiliśmy sobie, że przez nasze ręce, usta, przez całe nasze życie uobecnią się wszystkie tajemnice Jezusa i tak będzie odtąd do końca naszego życia. (...) Gdybym miał opisać, jak wygląda szczęście, powiedziałbym na przykładzie tego dnia, że szczęście odbiera człowiekowi wszystkie ciężary; poczułem się tak lekki”. Pierwsze miesiące kapłaństwa zbiegły się z rozpoczęciem obrad Soboru Watykańskiego II, którego echa dochodziły do uszu śląskich księży. „Pamiętam, jak siedziałem w konfesjonale, czytając w »Znaku« pierwsze zdania Konstytucji dogmatycznej o Kościele »Lumen gentium«” – wspomina w jednym z wywiadów dla „Gościa Niedzielnego”. – Przeczytałem, że Kościół jest w Chrystusie sakramentem, czyli znakiem zjednoczenia z Bogiem i ludźmi. Były też liczne obrazy biblijne: że jest organizmem, ciałem Chrystusa, budowlą. To mnie wzruszało, bo to był inny Kościół niż ten, który wyniosłem z seminarium, który bardziej przypominał instytucję doskonałą, idealnie zorganizowane wojsko”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL