Nowy numer 42/2019 Archiwum

Portret z tęsknoty

– Uświadomiłam sobie, że mam jeszcze wiele do powiedzenia Krzysztofowi. I światu o nim.

Najpierw wzrok przykuwają te oczy: ciepłe, brązowe, z lekka asymetryczne. Ksiądz Krzysztof zawsze tak patrzył na rozmówcę: przenikliwie, czule, z uwagą całkowicie niepodzielną, mimo napiętego do granic możliwości grafiku. Marcie Makarczuk udało się uchwycić pędzlem i farbami ten rys osobowości księdza Krzysztofa, jego serdeczne, dojrzałe spojrzenie. Stojąc przed tymi obrazami, konfrontujemy się ze swoimi uczuciami bólu i tęsknoty po stracie relacji, która w znanej nam formie nigdy już nie wróci... I o to chyba też chodzi w tej wystawie. Artystka stworzyła odbiorcy przestrzeń do spotkania z samym sobą, stanięcia oko w oko z własnymi emocjami. Ta taktyka działania bliska była księdzu Krzysztofowi. Towarzysząc człowiekowi, czy to w kierownictwie duchowym czy w przyjaźni, nigdy nie oceniał, nie ponaglał, stwarzał klimat do wsłuchania się w siebie, do wybrzmienia wszystkich uczuć. A on po prostu był przy człowieku – pełen szacunku, troski i zrozumienia.

– Księdza Krzysztofa Grzywocza poznałam, słuchając nagrań z jego sesji „Ból ludzkich zranień”, która odbyła się w Salwatoriańskim Centrum Formacji Duchowej w Krakowie – wspomina Marta Makarczuk. – Uderzyło mnie, z jakim współczuciem mówił o osobach cierpiących. Później spotkaliśmy się w Opolu. Tam zaczęła się nasza relacja. Spotykaliśmy się często na wernisażach, wystawach malarskich. Rozmawialiśmy o obrazach, sztuce, dzieliliśmy się swoimi spostrzeżeniami. Ks. Krzysztof dobrze czuł się w moim świecie malarskim i rozumiał go. Sztuka, malarstwo stanowiły główny łącznik naszej relacji. Nie sądziłam jednak, że kiedyś będę malować obrazy, których bohaterem będzie on...

Po zaginięciu księdza Grzywocza w szwajcarskich Alpach przyszła silna potrzeba namalowania jego portretu – jako forma powrotu do tego wszystkiego, co wniosła przyjaźń z nim, próba uporania się z poczuciem straty. – Pierwszy obraz zaczął powstawać w październiku 2017 roku, czyli niecałe dwa miesiące po informacji o zaginięciu – opowiada malarka. – Za nim zaczęły powstawać kolejne... Malowanie portretu zawsze jest formą wewnętrznego dialogu z osobą, którą się maluje. Uświadomiłam sobie, dzięki tym obrazom, że sama mam jeszcze wiele do powiedzenia Krzysztofowi. I światu o nim… Każdy z tych obrazów przekazuje coś innego. Ksiądz Krzysztof odznaczał się osobowością niezwykle bogatą; był oczytany, osłuchany, opatrzony. Nie sposób opowiedzieć o nim, koncentrując się na jednym z aspektów jego życia. Nie da się opisać jego kapłaństwa bez sięgnięcia do ukochanej poezji, sztuki, muzyki, umiłowania gór. Nie można powiedzieć, jakim był spowiednikiem, pomijając jego wiedzę z zakresu psychologii czy głęboką duchowość, jaka go cechowała. W tych obrazach udało się uchwycić wielowymiarowość życia księdza Krzysztofa. – Czuję, że język malarstwa bardzo pasuje do niego – mówi artystka. – Mam poczucie, że ta przestrzeń jest jego naturalnym środowiskiem. Język malarstwa wnosi coś więcej niż fotografia, coś ponad to, co widzi oko.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL