Nowy numer 42/2019 Archiwum

Pochowani z dala od rodzin

82 śląskich synków leży od przeszło 79 lat we wspólnej mogile na cmentarzu w Wyrach. Zginęli w ciągu zaledwie półtorej doby.

To byli przede wszystkim mieszkańcy różnych śląskich miejscowości. Służyli w dwóch śląskich pułkach Wojska Polskiego – w 73. i 75. W lesie między Wyrami i Tychami pułki te okryły się chwałą, wygrywając trwającą w dniach od 1 do 3 września 1939 roku zaciekłą bitwę z Niemcami. Niestety, ceną za zmuszenie do ucieczki niemieckich napastników była krew śląskich żołnierzy. Ciała 82 z nich spoczęły na cmentarzu w Wyrach.

Granaty my ciepli

O bitwie wyrskiej opowiadał w 2013 r. „Gościowi” jej ostatni żyjący wtedy uczestnik ze strony polskiej, Franciszek Grzegorzek z Pszowa. Zmarł przed czterema laty. W 1939 r. był kapralem. Wieczorem 1 września z III batalionem 75. pułku piechoty wszedł w lasy za Mikołowem. „Nimce były już okopane za rzeczkom Gostynką. Szli my tyralierom. Naroz usłyszołech, jak ktoś z drugigo brzegu woło: „Fojer!” – opowiadał nam.

W tym momencie Ślązacy znaleźli się pod ciężkim ogniem. Padli plackiem. Po kilku minutach Franciszek kazał swojej drużynie czołgać się do tyłu. Zapamiętał dialog ze starszym sierżantem Półrolnikiem: „Panie kapralu, nie wycofywać się! My, oficerowie, mamy ginąć!”. „My się nie wycofujemy, tylko przygotowujemy stanowiska bojowe”. „A, to dobrze”. Cofnęli się o kilkanaście metrów i próbowali się okopać. „Musielimy tam leżeć i leżeć, ale głowy nie dźwigać. Kto głowa dźwignył, to mioł po nij. Jak kolega celowniczy cekaemu dostoł w czoło, to mu tyłem wyszło wszystko...” – mówił. Co czuł, widząc śmierć swoich kolegów? „Co chcesz wtedy godać? Trudno, wojna... Musiołech zaroz posłać drugigo żołnierza do obsługi cekaemu na miejsce tego zabitego” – wyjaśniał. Po jego lewej stronie leżał celowniczy erkaemu. „Instruowołech go: »Uważej yno, skąd idzie tyn dym z niemieckij strony, ale głowy nie dźwigej! Yno trocha, wiela idzie«. Nie wyobrażosz se, jak las był zadymiony” – mówił pan Franciszek. Pod koniec 2 września przyszedł rozkaz: „Bagnet na broń!”. „Porwalimy sie: »Huraaa!«. Pomoczylimy sie przez rzeczka Gostynka, ręczne granaty my ciepli do nimieckich okopów. A Nimce wyskakiwali i uciekali. Jak kiery zostoł, wołoł: »Hilfe!«. Gonilimy ich przez cały las, aż na jego zachodnio strona” – wspominał. „Do tego kontrataku poszoł cały nasz batalion. Wiysz, jako to masa ludzi? Aż sześćset żołnierzy! Mielimy poczuci zwycięstwa” – dodawał. Także inne kontratakujące bataliony Ślązaków odniosły wtedy sukces. Niemcy z dużymi stratami uciekli m.in. ze Żwakowa i Wyr. A jednak w nocy Polacy dostali rozkaz, żeby się wycofać, bo Wehrmacht przerwał front na innych odcinkach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL