Nowy numer 44/2020 Archiwum

Młodzi w akcji

KSM jest jak pociąg, który jedzie po dwóch szynach. Jedna z nich to akcja, druga – formacja.

Nie ma pracy dla Kościoła czy parafii, jeśli nie ma też troski o osobistą relację z Panem Bogiem, jeśli nie ma modlitwy, częstej Eucharystii, regularnej spowiedzi i permanentnej pracy nad sobą – mówią Łukasz i Monika Feniszowie, wieloletni członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. – Z drugiej strony rozwój duchowy musi prowadzić do zaangażowania w sprawy Kościoła i społeczeństwa.

Wychowani do normalności

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży (KSM) świętuje 25. rocznicę reaktywacji swojej działalności w pokomunistycznej Polsce. Przez ćwierć wieku stowarzyszenie wychowało do dojrzałości chrześcijańskiej tysiące młodych ludzi. Dziś, jako dorośli katolicy i obywatele, wychowują oni swoje dzieci, pracują w różnych przestrzeniach zawodowych, zajmują ważne stanowiska, jednocześnie żyjąc wartościami, które kiedyś przyjęli za swoje.

– KSM kształtuje mądrych katolików – twierdzi Łukasz Fenisz, prezes zarządu w diecezji katowickiej. – Takich, którzy nie wstydzą się swojej wiary, nieustannie pracują nad sobą, uczestniczą w życiu Kościoła. Stowarzyszenie wychowuje po prostu do normalności. Do KSM-u wstępują młodzi ludzie powyżej 15 lat. Często decyzja o wejściu w stowarzyszenie jest strzałem w dziesiątkę, nieraz wprost ratuje życie. – Dla mnie wstąpienie do KSM-u było wielkim życiowym zwrotem – wyznaje Monika Fenisz. – Był to czas szkoły średniej, bardzo trudny okres w moim życiu. W klasie musiałam zmierzyć się z jawną niechęcią, a nawet agresją wobec mojej wiary. Spotkanie młodych ludzi, którzy myśleli podobnie jak ona, starali się żyć tymi samymi wartościami, umocniło ją. Zobaczyła, że nie jest kosmitką, że wielu jej rówieśników wierzy w Boga, potrafi o tym głośno mówić i chce dla Niego pracować. – W KSM-ie nauczyłam się pracy nad sobą i modlitwy, zwłaszcza słowem Bożym – dodaje Monika. – Zaczęłam też prowadzić dziennik medytacji duchowej. KSM zachęca młodych do prowadzenia właśnie takich dzienników. Chodzi o to, by jak najczęściej (najlepiej codziennie) rozważać fragment Pisma Świętego i po modlitwie zapisywać w zeszycie swoje przemyślenia. – To bardzo mobilizuje, by sięgnąć do tego słowa Bożego – przyznaje Monika. – Praca nad sobą i osobista medytacja Pisma Świętego są jednym z głównych założeń formacji duchowej stowarzyszenia – dodaje jej mąż. – Łączy nas także formacja duchowa we wspólnocie: cotygodniowe spotkania, dni skupienia, rekolekcje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama