Nowy numer 13/2020 Archiwum

Elu, byłaś konwalią

Kiedy już tam przyjdę, zapytam ją: "Dziołcha, coś ty we mnie widziała?". I wiem, że będziemy mieli dużo czasu na odpowiedź…

Po jej śmierci nie byłem bohaterem, wiele rzeczy spaprałem. Gdyby nie teściowe, moi rodzice, moja siostra i inne osoby, które były w pobliżu, to uważam, że przez pierwszych kilka tygodni umarlibyśmy z głodu. Ela była świetną gospodynią, zawsze znalazła czas, żeby upiec ciasto, wszystko przygotować, posprzątać. Swoją pracę licencjacką na temat organizowania grup wsparcia dla osób przeżywających problem żałoby w rodzinie wyrzuciłem do kosza. Ta moja teoria w praktyce zupełnie się nie sprawdziła.

Trochę się załamałem, zanim wyszedłem na prostą i zacząłem odzyskiwać więź z moją córką. Kiedy zabrakło Elinki, poszedłem we wspomnienia, w pracę, w internet, w świat sztucznych relacji. W pewnym momencie zrozumiałem, że żyję w próżni, a córka bardziej przylgnęła do dziadków niż do mnie. Delikatnie zacząłem im ją wykradać. Najpierw zabrałem ją, 4-letnie dziecko, na kilkudniowy urlop nad morze. Wziąłem ją pod pachę, walizkę w drugą rękę, spociłem się niesamowicie, w ogóle nie odpocząłem, ale przez kilka dni byliśmy tylko ja i ona.

Dziś Terenia jest serdeczną, otwartą na ludzi gadułą. Widzę, że jest bardzo podobna do Eli, potrafi nagle ni stąd ni zowąd powiedzieć coś bardzo mądrego. Ma zdolności manualne, tak jak żona. Uwielbia fantazję i wartościowe filmy.

Kazanie na pogrzebie Eli wygłosił ks. Adam Jureczka, którego małżonkowie poznali podczas pieszych pielgrzymek z Pszczyny na Jasną Górę. Kościół pękał w szwach. Jego słowa zapamiętali wszyscy.

– Ksiądz Adaś podszedł do mikrofonu. Chrząka dwa razy i mówi: „Miałem pięknie napisane kazanie, ale gdzieś się zagubiło. Nie będzie z kartki, będzie z serca” – wspomina Tomek. Cisza. „Jest taki kwiatek, rośnie, kwitnie, nikt go nie zauważa, jest bardzo maleńki. Ale kiedy ludzie znajdują się wokół niego, zaczynają się za nim rozglądać, bo tak pięknie pachnie. To konwalia. Jest 3 czerwca, chciałem dla Eli przynieść konwalie, ale okazało się, że sezon już przeminął. Nie ma konwalii w kwiaciarni. Patrząc na konwalię, wie się, kim była Ela. Cicha, skromna, zwyczajna, ale jak przeszedłeś obok niej, to wiedziałeś, że spotkałeś Bożego człowieka. Elu, byłaś konwalią, pachniałaś Bogiem, po prostu pachniałaś Bogiem”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

  • Nowa 82
    24.09.2018 08:33
    Dzielna wojowniczka. Tylko czemu tak wcześnie musiała odejść...
    doceń 6
  • Barbara
    25.09.2018 12:08
    całkiem możliwe, że Święci z Nieba ( Ela) modlą się w intencji tych, którzy to będą czytać. Czytam i płaczę, trafione dokładnie w czuły punkt. Dziękuję, również Autorce.
    doceń 7
  • Agnieszka
    26.09.2018 12:19
    Bardzo dziękuję za opisanie historii Elusi była cudowną kobietą nigdy jej nie zapomnimy . Zawsze będzie w moim sercu
    doceń 4
  • ANia
    26.09.2018 21:01
    A ja zupełnie nie wiem o co chodzi Bogu z tymi nowotworami, to jest po prostu straszne. Tak odeszły moja mama i teściowa, patrzyłam na ich cierpienie. Uważam, że tzw"leczenie" nie ma sensu, bo to też pasmo cierpienia. Nie dziwię się, że ten pan ma żal do Pana Boga. Ja też mam. Niestety żadna wiara tu nie pomoże. Rana pozostaje do końca życia. Życie jest dziwne i trochę bez sensu.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama