Nowy numer 50/2018 Archiwum

Wyloguj się dla rodziny

– Podszedł kiedyś do mnie mężczyzna i chciał kupić grę dla syna − opowiada Tomek. − Okazało się jednak, że chodzi mu o grę komputerową. Kiedy usłyszał, że są tylko planszówki, stwierdził: „A, to nie... bo wtedy ja musiałbym z nim grać...”.

Kiedy byłem mały, odwiedzałem rodzinę w Niemczech − wspomina Tomasz Stchlerowski, mąż Agnieszki, tata Mai i Marty, informatyk i pasjonat gier planszowych z Radzionkowa. − Z tych wyjazdów najbardziej utkwił mi w pamięci widok rodzin spędzających wspólnie wolny czas. Zabierali ze sobą koc, gry i szli do parku. Tak jakoś ta bliskość zaczęła mi się kojarzyć z planszówkami.

To był impuls, żeby przyjrzeć się bliżej fenomenowi gier planszowych. − Odkryłem, że na rynku zachodnim istnieją gry bardziej złożone niż chińczyk czy monopol. Takie, które angażują, zmuszają do rozmowy i współpracy pomiędzy graczami.

Pasja ta pochłonęła Tomka, kiedy na arenę wchodziły coraz nowsze gry komputerowe, telefony komórkowe i konsole PlayStation. − Zaangażowałem się na serio − wyznaje. − Wciągałem w swoje hobby po kolei przyjaciół od podstawówki po studia. Potem zainteresowałem tym Agę.

− Razem z mężem dostałam w pakiecie kilkaset planszówek − przyznaje Agnieszka. − Żartuję, że te gry to nasze kolejne dziecko, najbardziej uciążliwe, bo walają się wszędzie. Najpierw Tomek trzymał je w szafie, ale kiedy urodziły się dziewczyny, prosiłam, żeby się z tym „przeprowadził” do piwnicy. W ciągu jednego dnia piwnica została odświeżona, pomalowana, zabezpieczona od wilgoci. Podejrzewam, że gdybym chciała tam trzymać słoiki, tak szybko nie doczekałabym się przygotowanego pomieszczenia − śmieje się.

Miłość do gier planszowych zatacza coraz szersze kręgi wokół Tomka. Od lat prowadzi wraz z przyjaciółmi Mobilną Bibliotekę Gier. − Poznałem recenzenta gier Piotra Jasika z kanału Game Troll TV i dzięki niemu o naszej działalności usłyszał cały kraj. Opowiedział o nas na swoim kanale i ku naszemu zdumieniu ludzie z całej Polski zaczęli przysyłać nam gry. Zasypywali nas nimi! To dodało nam skrzydeł. My też dziś udostępniamy gry za darmo. Nawet w dużej ilości. Jeśli ktoś potrzebuje planszówek na zajęcia z dziećmi w szkole, świetlicy, domu dziecka czy na rekolekcjach, chętnie je wypożyczamy. A Piotr Jasik ciągle nas wspiera. Bez jego pomocy nie ruszylibyśmy z kopyta.

Pasjonaci od lat organizują bezpłatne popołudnia z planszówkami. Przychodzą pojedyncze osoby i całe rodziny. Na swoim koncie mają nawet małżeństwa, które poznały się podczas wspólnego grania. − Chodzi o to, żeby ludzie odstawili choć na chwilę smartfony i zaczęli po prostu ze sobą być. Gry planszowe są pretekstem − mówi Tomek. − Smutne dla mnie było odkrycie, jak bardzo ludzie są dziś samotni. To wychodzi podczas takich spotkań. Początkowo ludzie są pozamykani, grają w milczeniu, ale prawdą jest, że wspólne granie buduje relację i zaufanie − otwierają się, zaczynają rozmawiać. A potem przychodzą i dziękują za poświęcony im czas.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy