Nowy numer 42/2018 Archiwum

Czterej muszkieterowie

Był sierpień 2001 roku. Ona i on do Maryi pielgrzymowali po raz pierwszy. W osobnych grupach. Sześć lat później również na pielgrzymce powiedzieli sobie i Bogu „tak”. Teraz do Maryi pójdą razem z dwoma cudami, jakie pojawiły się w ich życiu.

Poznaliśmy się, wędrując do Maryi, a że lubię oryginalne rozwiązania, pojawił się pomysł, żeby pobrać się właśnie na pielgrzymce – uśmiecha się Marzena z Rybnika, żona Darka i mama 10-letniego Krzesimira i 2,5-letniego Tymka.

Niezły hardcore!

Dzień i miejsce ślubu zaproponował ks. Marek Bernacki, wieloletni przewodnik pielgrzymki rybnickiej, a od 29 lipca proboszcz bazyliki św. Antoniego w Rybniku. W tym roku ks. Bernacki planuje po raz pierwszy przejść całą trasę. Kwestie organizacyjne największej w archidiecezji pielgrzymki przejmie po nim ks. Paweł Zieliński. – Z tą datą wyszło bardzo fajnie – opowiada Marzena. – Poznaliśmy się 2 sierpnia 2001 r. i właśnie 2 sierpnia na tej samej trasie sześć lat później wzięliśmy ślub. Ślub był w plenerze w dobrze znanych wszystkim pielgrzymom Górnikach. – Jesteśmy bardzo rodzinni, chcieliśmy więc, żeby nasi bliscy też uczestniczyli w ślubie. A że akurat na postoju w Bytomiu-Górnikach jest sporo miejsca, wydzielono dla nich specjalnie ławeczki i byli z nami – wyjaśnia Marzena.

– Wszystko pięknie się ułożyło. Na ślubie pojawiły się też dwa bociany, a dziś mamy dwóch synów. Na zdjęciach widać, że młodzi wyglądali przepięknie – kto by podejrzewał, że jeszcze niedawno zmęczeni i „uciorani” szli w pielgrzymce? – Pierwszego dnia normalnie ruszyliśmy z pielgrzymką. Drugiego rano w Gliwicach żonę zabrali z trasy. Wiadomo, kobieta potrzebuje więcej czasu na przygotowanie. Ja do Górników szedłem po prostu jako pielgrzym. Dopiero tam na szybko się szykowałem – wspomina Darek. – Przebieraliśmy się w remizie – mówi Marzena. – Wcześniej miałam już zrobioną fryzurę. I to było fajne, bo początkowo miałam fryzurę, welon i… czerwone spodnie. Kiedy zobaczyli to nasi pielgrzymi, mówili: „Kurczę, niezły hardcore!”.

Mój anioł stróż

Po ślubie pielgrzymi ruszyli w dalszą drogę, a młodzi z rodziną – do pobliskiego lokalu na wesele. Jednak na drugi dzień, z lekkim poślizgiem, dołączyli do swojej pielgrzymkowej grupy. Do Maryi pielgrzymował też ich świadek. – Ksiądz Marek wymyślił, żebyśmy na Stradomiu w Częstochowie przebrali się w stroje ślubne i jako nowożeńcy szli do Matki Bożej – wspomina Darek. – Rok później już autem przyjechaliśmy pod Stradom i stamtąd z naszym synkiem w wózku przeszliśmy ostatni etap pielgrzymki – uśmiecha się Marzena. – Pamiętam jedną rzecz: obiecałam sobie, że mój bukiet ślubny wyląduje przed obrazem Matki Bożej. Nie uzgadniałam tego wcześniej z nikim, bo lubię spontany. Potem okazało się, że to nie wpisuje się w kanon, bo pod obrazem mogą być tylko róże. Bukiet zostawiłam więc w innym miejscu – wspomina. Czy małżonkowie czują szczególną opiekę Maryi w swoim życiu? – Każdy, będąc rodzicem, ma lepsze i gorsze dni, i ja wtedy zawsze modlę się do Matki Bożej. Ona jest moim aniołem stróżem – odpowiada żona i mama dwóch synów. W pielgrzymce rybnickiej w dziewięciu grupach pielgrzymuje 3–4 tysiące osób. Nie dziwi, że wielu młodych właśnie tu poznaje swojego współmałżonka. Tak samo było w przypadku Marzeny i Darka. Poznali się na pielgrzymce, choć wcale nie szli w tych samych grupach.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy