Nowy numer 50/2018 Archiwum

Małe Betlejem

Od kilkunastu lat stara się o wybudowanie w Katowicach Wioski Serca. Wszystko z myślą o dzieciach i seniorach. To będzie pierwsze takie miejsce na Śląsku.

W kościele św. Marii Magdaleny w Tychach zakończyła się właśnie Msza Święta. Był czwartek. Ksiądz Jan Grzesica, po odprawionej Eucharystii, trwał przez dłuższą chwilę w modlitewnym skupieniu przed Najświętszym Sakramentem. Gdy tylko pojawił się w głównych drzwiach świątyni, przybiegło do niego czworo dzieci. W różnym wieku. Rodzeństwo. – Jakoś tak sobie mnie upatrzyły – mówi ks. Jan. – Mama bardzo często zabiera je na Msze. Kiedyś mieszkali bliżej. Przychodzili na piechotę. Teraz dojeżdżają samochodem. Ale ważne, że są – dodaje. Jeszcze z oddali, gdy wsiadały do samochodu, ponownie podbiegły do księdza Jana i ciągnąc za sutannę, głośno krzyczały: „Jeszcze krzyżyk. Prosimy o krzyżyk”.

Dziwne muzeum

– Czy mam charyzmat do dzieci? Tego nie wiem. Ale z myślą o wszystkich osieroconych chcę stworzyć Wioskę Serca im. Jana Pawła II – tłumaczy. Ma ona zająć obszar dawnego osiedla górniczego na placu Alfreda w Katowicach-Wełnowcu. Pracami kieruje powołana do tego specjalna fundacja. Jej celem jest stworzenie domu seniora oraz rodzinnych domów dziecka jako środowiska najbardziej zbliżonego do warunków domu rodzinnego.

Takie połączenie miałoby umożliwić integrację młodego i starszego pokolenia. – Dzieci będą miały swoich dziadków i babcie, a osoby starsze niezbędną pomoc – uważa ks. Jan. Trzy pierwsze budynki wydzierżawiło miasto. Niedawno zakończył się remont jednego z nich. – Pierwszy dom już jest gotowy. W tej chwili mogłaby się tam wprowadzić pierwsza rodzina i podjąć obowiązek wychowania dzieci. Zdaję sobie sprawę z tego, że to wielka sprawa. I wielka odpowiedzialność – mówi duchowny. Obecnie trwa przystosowanie dwóch kolejnych budynków. – Otrzymaliśmy też dotację, która te prace powinna przyspieszyć. Myślę, że wszystko gotowe będzie w tym roku – dopowiada. Remontowany obszar objęty jest ochroną konserwatora zabytków, dlatego fasady górniczych budynków pozostaną takie same. – Z prawnego punktu widzenia jest to zabytek, ale nie taki do oglądania, lecz do zamieszkania – uśmiecha się ks. Jan. – Nie chodzi przecież o to, by było to muzeum, tylko miejsce, gdzie dobrze się mieszka. I gdzie nie brakuje miłości – puentuje.

Spłacam dług

Ale aby tak się stało, potrzebni są prawni opiekunowie, którzy zobowiązaliby się do opieki nad dziećmi. – Zwracam się z gorącym apelem o podjęcie się tego dzieła – mówi ks. Jan. – Kto może zostać takim opiekunem? Na przykład panna, która nie wyszła za mąż. Albo rodzina, która ma własne dzieci i czułaby gotowość przyjęcia kolejnych. Znalezienie odpowiednich ludzi to dla nas sprawa najważniejsza. Priorytetowa. Bo możemy mieć wszystko, ale jeśli zabraknie rodziców, to nie powstanie Wioska Serca – wyjaśnia pomysłodawca.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy