Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Bez granic

Ta historia pokazuje, że marzenia się spełniają, że wielka miłość istnieje. I że trzeba wierzyć do końca. A wszystko zaczęło się podczas Światowych Dni Młodzieży przed dwoma laty.

Nocne czuwanie spędzili razem: rozmawiali, śpiewali i modlili się. - Kiedy obok naszego sektora przejechał papież Franciszek, pomyślałem: „To chyba kolejny znak. Sam Ojciec Święty chce nas zobaczyć razem i nam pobłogosławić - mówi z uśmiechem Emanuele.

Good boy

Właściwie cała ta historia mogłaby się zakończyć tutaj niczym wakacyjna, romantyczna love story. Ale tak się nie stało. Dlaczego? Emanuele wrócił do Włoch. Dzieliło ich 1200 km. Zaczął myśleć, co dalej.

- Davide, który mieszkał podczas ŚDM u Martyny, powiedział mi: „Emanuele, jeśli Ty chcesz, by coś z tego było, musisz działać. I to już. Ja ci pomogę. Ale nie możesz czekać”. Zadzwoniłem do Martyny i mówię jej: „Słuchaj, chcę się jeszcze z tobą spotkać - opowiada Włoch.

- Wow! Ucieszyłam się. Powiedziałam o wszystkim rodzicom. Ale nie chciałam, żeby Emanuele spał gdzieś w hotelu. Mieliśmy wolne pokoje, więc poprosiłam, by mógł zatrzymać się u nas - opowiada Martyna.

- A ja powiedziałem moim rodzicom: „Słuchajcie, poznałem w Polsce wspaniałych ludzi. Chcę tam wrócić. Ale po chwili pokazałem im zdjęcie Martyny i wszystko było już jasne” - wtrąca Emanuele. Rodzice zgodzili się, by pojechał do Polski.

- Ale nawet gdyby tego nie zrobili, i tak bym pojechał. Jeśli na czymś mi zależy, dążę do celu - dodaje. Obawiał się jednak trochę rodziców Martyny. Nie wiedział o nich za wiele. Chciał na nich zrobić jak najlepsze wrażenie.

- W pewnym momencie podszedł do mnie ojciec Martyny, spojrzał w oczy i powiedział: „Good boy” - śmieje się Emanuele.

- To ciekawe, bo mój tata nie mówi po angielsku. Nie wiem, skąd mu się to wzięło - dopowiada Martyna. Wtedy zrobiła Włochowi niespodziankę i zabrała go do parku linowego w górach. Emanuele chciał jej zaimponować, wybrał najtrudniejszą trasę. Skończyło się kontuzją nogi.

- To była pierwsza próba miłości. Pierwsza blizna - śmieją się. Potem był wspólny spacer w lesie. Nagle Emanuele zapytał: „Martyno, co my z tym wszystkim zrobimy?”.

- Powiedzieliśmy wtedy sobie, że albo angażujemy się w tę relację na serio, albo kończymy. Bo inaczej to nie ma sensu - tłumaczy Martyna.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • kskiba19
    13.01.2019 14:43
    Piękna historia. Chociaż łatwo nie będzie. Bożego błogosławieństwa życzę.
    doceń 7
  • jan
    13.01.2019 19:32
    Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem ponad 40 lat , ale nazywanie dwuletniego związku wielką miłością nie jest przypadkiem zbyt wczesne ? Odezwijcie się w 2060 roku , moje wnuki chętnie poczytają o waszej miłości.
    doceń 5
  • Sylwia
    13.01.2019 22:21
    Gratuluję pięknego stażu małżeńskiego, ale czy 40 lat temu nie nazwałby Pan tego co Was łączyło miłością? Jesteśmy małżeństwem zdecydowanie krócej, bo zaledwie 20lat, ale gdyby mój mąż powiedział mi dzisiaj, że nie wie czy to, co czuliśmy do siebie 20 lat temu to Miłość - byłoby mi bardzo przykro i zastanawiałam się, czy to co teraz czuje do mnie, to nie jest tylko przywiązanie? Błogosławieństwa Bożego i Miłości młodym i bardziej doświadczonym małżonkom życzę 💕
  • kskiba19
    14.01.2019 10:14
    Bo zakochanie to początek, na miłość trzeba pracować
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL