Nowy numer 46/2018 Archiwum

Jak Wojtyła ma na imię?

To jedyne miejsce w archidiecezji, gdzie można je znaleźć. Imielin otaczają modlitwą już pół wieku. A to wszystko dzięki dwóm mieszkankom zakochanym w Karmelu.

Zaczęło się tuż po wojnie, kiedy dwie świeckie tercjarki karmelitańskie z Imielina, Barbara Ryszka i Helena Wróbel, zapragnęły w swoim mieście mieć siostry posługujące w Karmelu. A że Ślązaczki potrafią być uparte, udało się im zrealizować swoje marzenie. Na ten moment czekały jednak aż 20 lat.

Ksiądz sierotka

Skarbnicą wiedzy o początkach obecności w Imielinie Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus jest uśmiechnięta 87-letnia s. Teodora od Najświętszej Eucharystii. W klasztorze przebywa ponad 60 lat, w Imielinie – z przerwami – 35. Ta wieloletnia katechetka pochodzi z Wadowic i jest jedynie o 11 lat młodsza od świętego papieża Polaka. Zostali ochrzczeni w tej samej chrzcielnicy w bazylice Ofiarowania NMP. Ten sam kapłan, proboszcz z Wadowic, uczył ich też religii. – Pamiętam, że Karol Wojtyła w dniu, w którym miał święcenia kapłańskie w katedrze wawelskiej, przyjechał do Wadowic na grób mamy. Na cmentarzu pojawił się szum: „Ksiądz sierotka stanął na progu naszego kościoła”. Nie miał już wtedy ani mamy, ani taty – wspomina.

Siostra Teodora dobrze pamięta też 16 października 1978 r., kiedy Polak został papieżem. Zakonnica już od 8 lat przebywała w Imielinie. – Na szafce w refektarzu miałyśmy radio. Pamiętam, trzymałam je w rękach i mówiłam: „No, niech już będzie to ogłoszenie nowego papieża!”. Dodałam po łacinie: Vivat Polonus, unus defensor Mariae! („Niech żyje Polak, jedyny obrońca Maryi”). Nagle weszła sąsiadka z naprzeciwka i mówi: „Siostro Teodoro, jak Wojtyła ma na imię?”. No to jej mówię: „Karol”. – „To on jest papieżem!” – krzyknęła. Nie miałyśmy telewizora, tylko to biedne radio, pobiegłyśmy więc do niej i jak zobaczyłam go na tym balkonie, usiadłam na krześle i z radości zaczęłam płakać… – wspomina. Karmelitanka miała też okazję chwilę spotkać się z Ojcem Świętym w 1999 r. w Sosnowcu, w czasie jego siódmej pielgrzymki do kraju. – Powiedziałam mu: „Ojcze Święty, wspólna chrzcielnica!”. On był wtedy tak chory… Zrobił mi krzyżyk przez całe czoło. Powiedziałam to potem siostrom w domu, a one: „Nie myć czoła, nie myć!” – uśmiecha się.

Na budowie

Siostra Teodora poznała też fundatorki klasztoru w Imielinie – koleżanki Barbarę i Helenę. Budowę domu rozpoczęły pod koniec lat 40. ubiegłego wieku. Mimo że początkowo nie chciały zgodzić się na nią ani władze komunistyczne, ani kościelne. W tym samym czasie trwała rozbudowa kościoła parafialnego w Imielinie. – One mimo to budowały. Choć napra- wdę nie miały finansów. To były ubogie kobiety, które pracowały przy oczyszczaniu torów na PKP. Dostawały za to grosze – wspomina s. Teodora. – Oczywiście miały wokół siebie dobrych ludzi, którzy niewiele brali od nich za swoją pracę. Niektórzy pracowali zupełnie bezinteresownie. Mówili, że robią to dla Boga. Kiedy brakowało wody – a nie było takiej drogi, jaka jest tu teraz – te kobiety potrafiły na szosie wykopać dołek, w którym zbierała się woda. Potem czerpały ją do beczki i dostarczały na budowę. Mówiono im: „Na Śląsku są siostry służebniczki, jadwiżanki, boromeuszki, to może im dacie ten dom. Nie, uparły się, że tu muszą być karmelitanki – tłumaczy s. Teodora, która po raz pierwszy do Imielina przyjechała w 1970 r.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy