Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pszczoły zdobywają miasto

Muzeum Śląskie wzbogaciło się o 200 tysięcy nowych eksponatów. Każdy z nich lata i brzęczy.

Te eksponaty to... pszczoły. Zamieszkały w czterech ulach na terenie Muzeum Śląskiego, w centrum Katowic. W lipcu będzie można poznać je bliżej w czasie muzealnych warsztatów. Przenoszenie pasiek ze wsi do centrów wielkich miast, w krajobraz pełen wieżowców, betonu i asfaltu, to nowa moda. Katowice przed dwoma laty były drugim miastem w Polsce, gdzie do tego doszło. Pierwsza była Warszawa. Okazuje się jednak, że pszczoły wśród tego betonu mają się o wiele lepiej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Także te 200 tysięcy muzealnych pszczół.

A miodu więcej

Choć to centrum miasta, tym brzęczącym owadom najwyraźniej nie przeszkadzają samochody mknące DTŚ-ką u stóp Muzeum Śląskiego. – Okazało się, że tutaj, w centrum Katowic, zbieram dwa razy tyle miodu co na wsi, w ogrodzie botanicznym w Mikołowie-Mokrem! – mówi Łukasz Przybył z firmy Pszczelarium. Od dwóch lat prowadzi on też pasiekę na biurowcu obok katowickiej Superjednostki.

Rok temu kolejne cztery ule trafiły na dach gmachu Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego. Naukowy z UŚ poddają tam owady badaniom. Chcą się dowiedzieć, czy miejskie spaliny nie szkodzą zdrowiu pszczół. Na razie nie znaleźli nic niepokojącego. Już wcześniejsze badania dowiodły, że miejskie zanieczyszczenia w ogóle nie przenikają do miodu. Jakim cudem jednak miejskie pszczoły na Śląsku zbierają dwa razy tyle miodu co wiejskie? Łukasz Przybył wskazuje, że wbrew pozorom wielkie miasta są pełne kwiatów. W parkach stoi wiele miododajnych lip i akacji, kwiaty kwitną też na skwerach.

Do miasta, bo cieplej

No i wokół Muzeum Śląskiego kwitną całe połacie kocimiętki, rozchodnika, mikołajka... Ogrodnicy tak zaprojektowali tę przestrzeń, żeby coś tu rozkwitało od wiosny do późnej jesieni. – I jeszcze jedno: w mieście jest o około 3 stopnie Celsjusza cieplej niż na wsi. To powoduje, że sezon na miód trwa tam o cały miesiąc dłużej – podkreśla pszczelarz. Łukasz Przybył ma też ule tuż pod wieżowcami w Katowicach-Załężu, blisko ogródków działkowych. Na początku kwietnia wybrał z nich miód, z którym nigdy wcześniej się nie spotkał. W laboratorium stwierdzono, że to miód wierzbowo-śliwkowy. Pszczelarz uważa, że na wsi, gdzie jest chłodniej, takiego miodu, tak wczesną wiosną, nie udałoby mu się zebrać. Muzeum Śląskie zaprasza w lipcu na warsztaty „Tajemnice pszczelego ula”. Choć muzealne pszczoły należą do łagodnej rasy i nie żądlą nawet przy miodobraniu, wszyscy, także dzieci, otrzymają pszczelarski strój ochronny. Pszczelarz otworzy ul i pokaże ramki. – Będzie można zobaczyć z bliska „rodzącą się” pszczołę. Dzieci ten widok uwielbiają. Proszę spojrzeć, o, tutaj, czerw właśnie się wygryza – Łukasz Przybył pokazuje młodą pszczołę, która uwalnia się z komórki wosku. Na razie przez małą dziurkę widać tylko jej czułki, oczy i otwór gębowy.

Uczestnicy warsztatów dowiedzą się, czym jest nektar, jak wygląda zapylanie roślin i o tym, że rośliny zapylone przez owady to aż ok. 75 procent naszego pożywienia. Może uda się wziąć na rękę trutnia, czyli pszczelego samca. Spokojnie – trutnie nie mają żądeł. Muzeum Śląskie zaprasza na te warsztaty dzieci z opiekunami w niedziele 8 i 22 lipca o 11.00 i 12.30. Zbiórka przy kasach holu centralnego kwadrans wcześniej.

Zapisy i szczegółowe informacje: tel. 32 213 08 36.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama