Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bóg nie jest twoim tatą

– Ojciec kocha nasze słabości; one Go do nas przyciągają, są zaproszeniem dla Niego, by mógł w nas działać – mówi Sonja Corbitt, Amerykanka, autorka książek i multimedialnych studiów biblijnych.

Sonja przyjechała do Polski na zaproszenie Szkoły Nowej Ewangelizacji „Zacheusz” z Cieszyna i Wspólnoty Przymierza „Miasto na Górze” z Bielska-Białej. Wygłosiła między innymi dwie konferencje dla kobiet u ojców franciszkanów w Katowicach-Panewnikach i na Klimzowcu w Chorzowie. Urodziła się w Kalifornii. Została wychowana jako baptystka, jednak kilkanaście lat temu przeszła na katolicyzm i, jak twierdzi, jest to jeden z największych darów, jaki w życiu otrzymała. – W niezwykły sposób uporządkowało to moją relację z mężem, z synami – opowiada.

Czemu wracasz do wymiocin?

Wyszła za mąż dość wcześnie. Być może była to jakaś forma ucieczki przed życiem z ojcem, który zadawał jej wiele bólu. „Mój ojciec od zawsze był despotą, żądającym ślepego i natychmiastowego posłuszeństwa – wspomina Sonja w jednej ze swoich książek „Uwolniona”.

– Nasza relacja zbudowana była na szacunku zrodzonym ze strachu, nieuniknionej kary i ogromnej nieufności pomieszanej z tęsknotą”. Dlatego gdy pewnego dnia od jednej z bliskich osób usłyszała, że podczas rozmowy z Bogiem można poczuć, że siada Mu się na kolanach, nie była w stanie sobie tego wyobrazić. „Poczułam niemal odrazę – wraca pamięcią do tamtego dnia. – Byłam podejrzliwa, spętana własnymi wyobrażeniami na Jego temat. Czy powiedziałabym coś, co mogłoby Go rozzłościć i sprawić, że odepchnąłby mnie od siebie?”. Zdawała sobie sprawę, że ciągłe przenoszenie emocji i wspomnień z dzieciństwa utrudnia jej wejście w głęboką relację z Bogiem; nie pozwala uwierzyć, że On jest jej najlepszym Ojcem. „Chciałam to jednak wiedzieć. Jeśli mogłabym się w Jego obecności poczuć tak komfortowo, by usiąść na Jego kolanach i być niesioną w Jego ramionach, tego właśnie pragnęłam”. Podjęła decyzję, że zrobi wszystko, by poznać, jaki Bóg jest naprawdę. – Jako baptystka nie miałam do dyspozycji całego bogactwa możliwości poznania Boga, jakie daje Kościół katolicki: Msza, sakramenty – opowiada. – Jedyne, do czego miałam dostęp, to było słowo Boże. Zaczęłam codziennie czytać Biblię. Każdego ranka wcześniej wstawałam i modliłam się, nawet wtedy, gdy niczego nie czułam, nie widziałam żadnego postępu w moim życiu. I pewnego dnia Pan do mnie przemówił. To był fragment z Księgi Przysłów, którą Sonja akurat czytała. „Jak pies do wymiotów powraca, tak głupi powtarza szaleństwa” (Prz 26,11). – To było o mnie – przyznaje. – Bóg chciał mi pokazać, że to moje „wymioty”, grzechy, do których ciągle wracam, schematy zachowań, które wciąż powtarzam, blokują mnie na przyjęcie Jego bezwarunkowej miłości. Bóg stopniowo pokazywał, co było największym złem w jej życiu, wokół którego się kręciła. – Moimi „wymiocinami” był niepohamowany gniew – przyznaje po latach. – Co jest twoimi? Do czego ty wciąż powracasz?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama