Nowy numer 41/2018 Archiwum

O normalność trzeba walczyć

Wyszli, żeby cieszyć się rodzinami. I aby sprzeciwić się obowiązującemu w Polsce okrutnemu prawu, które pozwala zabijać dzieci przed narodzeniem.

Specyfiką tych marszy – w przeciwieństwie do wielu innych – jest to, że uczestniczą w nich przede wszystkim młodzi ludzie. Owszem, idą też całe pokolenia: rodzice z małymi dziećmi, teściowie, dziadkowie. Ale najczęstszym widokiem są młode rodziny, często wielodzietne, choć nie tylko. Idą narzeczeni, którzy wkrótce założą własne rodziny, młode małżeństwa oczekujące dziecka i nastolatkowie, którzy stoją jeszcze przed wyborem drogi życiowej. Marsze dla Życia i Rodziny, które w ostatnich dniach przetaczają się przez kraj, to barwne i radosne manifestacje życia. W przeciwieństwie do niedawnych „czarnych protestów”, na których rozjuszone, ubrane na czarno feministki żądały prawa do zabijania ludzi w fazie embrionalnej i płodowej, przemarsz tego kolorowego tłumu jest zawsze bardzo radosny. Uczestniczący w nim uśmiechnięci ludzie dają świadectwo, że życie jest wartością od poczęcia do naturalnej śmierci. W Katowicach marsz rozpoczął się Mszą św. w katedrze Chrystusa Króla, którą sprawował bp Marek Szkudło.

– Nie ma piękniejszego widoku nad widok rodziny – powiedział w homilii, rozglądając się po katedrze. – Patrząc na rodziny, widzi się miłość, a w tej miłości zawsze jest siła. Biskup przypomniał, że rolą rodziny często jest napominanie swoich bliskich. Celem jest dobro drugiego człowieka i jego wzrost. Dlatego napominanie musi być wykonywane z miłością, z wyczuciem i czułością. – Rodzina jest miejscem formacji człowieka, a ponieważ człowiek uczy się całe życie, przez całe życie potrzebuje napomnienia. Nie bójmy się napominać i nie bójmy się bycia napominanym. W Rybniku około 400 osób ruszyło w dół, przez miasto, z bazyliki św. Antoniego przez rynek do franciszkańskiego kościoła św. Józefa. Wcześniej głos zabrał jeden z organizatorów, świecki mężczyzna. Mówił, że na świecie w ciągu roku dochodzi do ok. 60 mln aborcji. – To jest mniej więcej tyle ofiar, ile przyniosła II wojna światowa. Przypomniał, że polscy politycy wciąż odkładają na później sprawę już nie zakazania, ale chociaż ograniczenia zabijania dzieci przed narodzeniem. Przypomniał też niedawną sprawę śmierci Alfiego Evansa. – Polska wydaje się wyspą, na której jest w miarę normalnie – powiedział. O tę normalność trzeba jednak wciąż się upominać, bo wartości, których nikt nie broni, zanikają. Między innymi dlatego od 13 lat w ponad 150 miastach i miejscowościach tysiące ludzi wychodzi na ulice, by zamanifestować, że to w rodzinie wciąż tkwi siła dla Polski i dla świata.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy