Nowy numer 46/2018 Archiwum

Wstrząśnięte Jastrzębie

– W momencie zrobiło się całkiem czarno. Czołgali się, dopóki nie skończył się im tlen w aparatach ucieczkowych. Potem już tylko robili dziury w lutniociągu i czekali – mówił „Gościowi” bliski jednego z górników uratowanych po tąpnięciu na „Zofiówce”.

Lutniociąg jest rurą, przez którą tłoczone jest czyste powietrze. Jego rozszczelnienie ocaliło dwóch górników 900 metrów pod ziemią w ruchu „Zofiówka”, zespolonej kopalni „Borynia-Zofiówka-Jastrzębie”. Po tąpnięciu nie zdążyli się wycofać z rejonu, w którym wkrótce pojawił się metan – i to w pewnym momencie w olbrzymim stężeniu ponad 40 procent. Wytrwali przy lutniociągu, aż przyszli po nich ratownicy.

Jesteśmy z wami

Do największego wstrząsu w historii „Zofiówki”, o sile niespełna 3,5 stopnia w skali Richtera, doszło 5 maja tuż przed 11.00.

– U mojej córki na 9. piętrze z parapetu spadły na podłogę żelazko i doniczka. Przestraszony wnuk uciekł z mieszkania – powiedziała nam pani Krystyna z Jastrzębia, która przyszła pod kopalnię po katastrofie. Chciała wyrazić solidarność z rodzinami zaginionych. Rozumie tych ludzi, tym bardziej że przed kilku laty na innej jastrzębskiej kopalni zginął zięć jej siostry.

Przed bramą kopalni ktoś zawiesił transparent: „Górnicy z Zofiówki, jesteśmy z wami”. Stojący obok ludzie mówili, że w czasie tąpnięcia w ich mieszkaniach kołysały się żyrandole; zdawało im się, że ich fotele się przesuwają. Wielu zadawało sobie pytanie: skoro to było aż tak odczuwalne na powierzchni, to co mogło stać się pod ziemią?

Na „dole” skutki były straszne. Chodnik zwęził się tak, że miejscami zostało w nim zaledwie 0,6–0,8 metra prześwitu. Po kilku godzinach akcji ratownikom udało się dotrzeć do dwóch żywych górników. Są mocno poobijani po tym, jak wstrząs gwałtowanie rzucił ich o ocios, czyli ścianę chodnika, ale nie odnieśli ciężkich obrażeń.

Niestety, nieco dalej wśród rumowisk i pogiętych stalowych elementów, ratownicy natrafili na ciała dwóch kolejnych poszukiwanych.

Jastrzębie się modli

W dniu, w którym zamykaliśmy to wydanie „Gościa”, ratownicy walczyli z czasem, starając się dotrzeć do ostatnich trzech spośród zaginionych.

Ocaleni trafili do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju. Prezydent Andrzej Duda po rozmowie z nimi mówił, że to twardzi faceci i że ich bliscy wydają się bardziej przejęci ich udziałem w katastrofie niż oni sami.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy