GN 37/2021 Archiwum

Błogosławiony w naszej wsi

Siostry służebniczki są z nami już od 150 lat! Pierwsze cztery z nich przybyły na teren dzisiejszej archidiecezji katowickiej w kwietniu 1868 roku.

Do klasztoru w dyliżansie

Ochronka istniała w tych murach także przez 20 lat od 1995 roku. Trzy lata temu jej działalność została zawieszona na czas remontu. Okazało się jednak, że dom służebniczek w Skrzyszowie jest w tak złym stanie technicznym, że nie opłaca się go remontować. Zgromadzenie przymierza się do zbudowania tu nowego domu.

Siostry są szczególnie związane z tym miejscem ze względu na odwiedziny swojego założyciela w 1868 roku. Edmund Bojanowski jechał tutaj najpierw dyliżansem pocztowym do Zdzieszowic, a stamtąd pociągiem do Rydułtów. Ostatnie 17 km pokonał wozem, który wysłał po niego ks. Ring. – Po drodze w Zdzieszowicach nieszczęśliwie się potknął, zranił w nogę i rozdarł spodnie. Podobno powiedział w Skrzyszowie, że przyjechał jak dziad: kulawy i z zacerowanymi spodniami... – mówi siostra Ryszarda. – Ludzie spodziewali się wizyty wielkiego pana, który sprowadził tu „panny klasztorne”. Kiedy Edmund przyjechał, byli zaskoczeni jego prostotą, tym, że normalnie z nimi rozmawiał – dodaje.

To jedyny błogosławiony, który odwiedził Skrzyszów. W parafii działa dzisiaj stowarzyszenie o nazwie Rodzina Edmunda Bojanowskiego. – Kiedyś o tych odwiedzinach Edmunda nasz ksiądz proboszcz opowiadał ministrantom – mówi siostra Ryszarda. – Jeden z młodszych wtedy skomentował: „Tak! A ja słyszałem, że tu nawet jest jego rodzina!”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama