Nowy numer 37/2021 Archiwum

Ja chcę żyć

Wszystkie były zdrowe. Niektóre z nich spały, inne płakały, jeszcze inne niewinnie uśmiechały się do czule witających się z nimi sióstr zakonnych. 9 lat i 10 dzieci – to bilans okna życia w Katowicach-Bogucicach.

Proszę pana, wystraszyłam się

– Dwa razy miałam telefony od matek, które zostawiły swoje dzieci w oknach życia – wyjaśnia. – Jedna z tych kobiet, młoda dziewczyna, miała tak skomplikowaną sytuację, że chyba jedyne, co mogła zrobić, to właśnie to. Powiedziała, że tę decyzję przemyślała tysiąc razy i że mam nie pytać, czy drugi raz zrobiłaby to samo – wspomina i prosi o to, by nie oceniać kobiet decydujących się na tak trudny krok. Oczywiście w Bogucicach, podobnie jak w innych oknach życia, nie brakuje fałszywych alarmów. Ktoś dla zabawy siostrom zostawia cegłę albo coś innego. – Ale były i takie sytuacje, że po alarmie zbiegałam na dół i okazało się, że pod okno przyszły jakieś panie i modliły się za dzieci, które będą lub były tu przyniesione – opowiada. Innym razem w oknie życia siostra Rafaela spotkała... bezdomnego. – Patrzę na niego i mówię: „Proszę pana, wystraszyłam się”. Na co on: „Tu pisze: okno życia, a ja chcę żyć”. Pomogliśmy mu, ale trochę inaczej. Kiedy maluch trafia do sióstr, te najpierw sprawdzają, czy coś nie zagraża jego życiu, potem dzwonią do szpitala. Kiedy przyjeżdża karetka, kończy się ich pośrednictwo i zaczyna duchowa adopcja. Otaczają modlitwą dziecko, jego rodziców i tych, którym zostanie ono powierzone.

Podobne placówki prowadzone przez Caritas archidiecezji znaleźć można w Dąbrówce Wielkiej, w Jastrzębiu-Zdroju, w Katowicach-Ligocie, w Mikołowie-Borowej Wsi oraz w Świętochłowicach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama