Nowy numer 37/2021 Archiwum

Zwij mnie Królową Polską

Jak ten 18-letni chłopak umierał! Cały Rzym i cała Polska były tym poruszone. Ale to jeszcze nic w porównaniu z tym, do czego doprowadził po śmierci.

Cały Rzym był przejęty sposobem, w jaki Stanisław odszedł z tego świata. Najbardziej przejęci byli jego współbracia, jezuici.

Stanisław i Królowa

Jednym z nich był Włoch Juliusz Mancinelli. Został później wielkim misjonarzem, przeszedł pieszo z Ewangelią dużą część Azji i Afryki. Miał opinię proroka i cudotwórcy, a tam, gdzie przybył, dochodziło często do licznych nawróceń. Ma tytuł Sługi Bożego.

14 sierpnia 1608 r. w Neapolu, w wigilię Wniebowzięcia i 40. rocznicy śmierci Stanisława, zatopiony w modlitwie ojciec Mancinelli zobaczył Matkę Bożą. Widział też klęczącego u stóp Maryi Staszka Kostkę. Zapewne działo się to w klasztorze jezuitów Gesu Nuovo. Juliusz zapytał Maryję, jakim tytułem mógłby Ją uczcić. Według księdza Józefa Orchowskiego, autora książki „Modlitewnik. Różańcowe Jerycha”, Matka Boża odpowiedziała: „A czemu Mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie”. O. Mancinelli zawołał z zapałem: „Królowo Polski Wniebowzięta!”. Matka Boża wskazała jeszcze na Stanisława i powiedziała, że jemu Juliusz zawdzięcza to objawienie.

O. Mancinelli napisał o tej wizji do polskich jezuitów, a w 1610 r. przyjechał do Polski, żeby o niej osobiście opowiedzieć. Kiedy odprawiał Mszę św. na Wawelu, wizja powtórzyła się. Po raz trzeci Maryja przedstawiła się o. Juliuszowi jako Królowa Polski w 1617 r., rok przed jego śmiercią.

Katolik nie ma obowiązku wierzyć w objawienia prywatne. A jednak ta historia ma w sobie coś, co magnetycznie przyciąga uwagę. Fascynujące jest, że to wcale nie Polacy w swoim geniuszu wpadli na pomysł, żeby obwołać Matkę Bożą Królową Polski. To sama Maryja osobiście poprosiła, żeby Ją tak tytułować. I powiedziała o tym cudzoziemcowi prawie dwa tysiące kilometrów od granic Polski... Gdyby takie przesłanie głosił Polak, łatwiej byłoby mu zarzucić, że sam je sobie wymyślił.

Wieść, że Matka Boża chce być nazywana Królową Polski, szybko obiegła Rzeczpospolitą. To z powodu wdzięczności za Jej królowanie Polacy zawiesili ogromną koronę na wieży kościoła mariackiego w Krakowie. Można ją podziwiać do dzisiaj. I to stąd obrazy Maryi z polskim orłem na piersi – jeden z nich wisi w sanktuarium w Licheniu. To dlatego też król Jan Kazimierz w czasie potopu szwedzkiego w 1656 r. oficjalnie nazwał Matkę Bożą Królową Korony Polskiej.

Świadomość, że Mariam z Nazaretu jest Królową Polski, kształtuje postawy wszystkich pokoleń Polaków od początku XVII wieku do teraz. Nawet, jeśli dzisiaj tylko niektórzy Polacy są tym szczerze przejęci – to ma wpływ na nas wszystkich.

A zawdzięczamy to chłopakowi o imieniu Stanisław, który zmarł jako 18-latek i, zdawałoby się, niczego wielkiego w życiu nie zdążył dokonać.

W archidiecezji katowickiej ruszyła peregrynacja relikwii św. Stanisława Kostki – patrona Polski, młodzieży i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Młodzież będzie przekazywać sobie relikwie świętego 18-latka pomiędzy parafiami. Kolejne grupy mogą się zgłaszać za pośrednictwem strony katowice.ksm.org.pl. Znajdziesz tam także przydatne konspekty spotkań i rozważania, z których można skorzystać w czasie tej peregrynacji.

 

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama