Nowy numer 34/2019 Archiwum

Zmartwychwstałam!

Zamykałam się w ciemnym grobie pod tytułem: „Wszystkim błogosławisz, tylko nie mnie”.

Iwona:

Informacja, że prawdopodobnie nigdy nie urodzę dziecka, zdruzgotała mnie. Czułam się, jakbym umarła. To był Adwent. Uczestniczyłam codziennie w Eucharystii i wsłuchiwałam się w czytania, w których jak refren przewijały się jedna za drugą historie o niepłodnych kobietach, którym Bóg pobłogosławił dziećmi. Zamykałam się w swoim żalu, w ciemnym grobie pod tytułem: „Wszystkim błogosławisz, tylko nie mnie”. Dwie ławki przede mną w kościele siadała młoda kobieta – matka siedmiorga dzieci. Jak ja jej zazdrościłam! Nie mogłam znieść myśli, że ona ma tak wiele szczęścia, a ja ani jednego. Nie mogłam skupić się na Mszy. Kiedy słyszałam wjeżdżający do kościoła wózek i tupot nóżek wszystkich jej dzieci, zalewały mnie fale żalu, pretensji i zazdrości. Ale wtedy skądś – nie ze mnie – przychodziła myśl: „Błogosław! Błogosław tej dziewczynie!”. Błogosławiłam więc i prosiłam Boga o błogosławieństwo dla niej. Za każdym razem, kiedy miażdżyła mnie zazdrość, wypowiadałam słowa błogosławieństwa.

Szczególnie mocno zauroczyła mnie jedna z jej córeczek. Zakochałam się w niej! Zachwycałam się wszystkim: jaka była śliczna, jak się modliła, jak śpiewała, jak zasypiała na Mszy. Nie miałam wtedy pojęcia, że z całej siódemki ona jedna jest... adoptowana. Mój mąż jest rzeźbiarzem. Ktoś przyniósł piękny, ale bardzo zniszczony krzyż do rekonstrukcji. Był w strasznym stanie, szczególnie Jezus był mocno pokaleczony. Przy tym krzyżu odbyliśmy nasze prywatne rekolekcje. Zamykałam się w pokoju i wpatrywałam się w tego połamanego Chrystusa. Adorowałam każdą ranę, każde uszkodzenie. I z tych adoracji zrodziła się wspólna decyzja: wchodzimy na drogę do adopcji dziecka. Wtedy doświadczyłam głębokiego pokoju. Zmartwychwstałam. W trybie ekspresowym Pan Bóg podarował nam Julkę. Potem Emilkę. Dał nam siły do pokonywania mniejszych i bardzo wielkich trudności. Pewnego dnia odważyłam się porozmawiać z tą wielodzietną mamą, opowiedzieć jej „naszą” historię. Pan Bóg znów mnie zaskoczył. Odpowiedziała mi, że w tym czasie, kiedy prosiłam o błogosławieństwo dla niej, ona przeżywała największe ciemności, problemy i choć nie wiedziała skąd, to czuła się „niesiona” czyjąś modlitwą. Dziś modlimy się nawzajem za siebie i swoje dzieci. Iwona Slotosz, żona Kazika, mama Julki i Emilki

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL