Nowy numer 34/2019 Archiwum

Ślązak na cokół

Pomnik Wojciecha Korfantego stanie w Warszawie, i to w eksponowanym miejscu.

Umowę w tej sprawie podpisali 20 marca w stolicy jej prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i – w imieniu śląskich samorządowców – prezydent Świętochłowic Dawid Kostempski. Pomnik Wojciecha Korfantego ma stanąć na Trakcie Królewskim, u zbiegu Alei Ujazdowskich i ul. Agrykoli, przed ogrodzeniem parku Łazienkowskiego. Wpisze się w ten sposób w ciąg pomników ojców niepodległości Rzeczypospolitej. Przy Alejach Ujazdowskich stoją już pomniki Józefa Piłsudskiego – przy Belwederze – oraz Romana Dmowskiego – na placu Na Rozdrożu. Na budowę pomnika Korfantego w stolicy postanowiło się „zrzucić” kilkadziesiąt śląskich miast i gmin oraz Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Ta ostatnia przeznaczyła na to 100 tys. złotych. M.in. Świętochłowice, Zabrze i Ruda Śl. zadeklarowały wsparcie do kwoty 100 tys. zł, Siemianowice Śl. – do 50 tys. zł, Piekary Śl. – do 20 tys. złotych. Także Warszawa obiecała finansowy udział w budowie w wysokości do 400 tys. złotych. Projekt pomnika będzie wybrany w konkursie, który wkrótce zostanie rozpisany. Wojciech Korfanty urodził się w 1873 r. w osadzie Sadzawka (dziś w Siemianowicach Śl.). Pod wpływem polskiej literatury wybrał polską tożsamość dopiero jako uczeń gimnazjum w Katowicach.

Przyczynili się do tego nauczyciele... nienawidzący polskiej kultury. „Zohydzaniem wszystkiego, co polskie i co katolickie, wzbudzili we mnie ciekawość, czem jest ten lżony i poniżany naród, którego językiem w mojej rodzinie mówiłem. I pokochałem naród mój, przeszłość i dolę jego, i poczułem się synem jego” – wspominał w 1927 roku. Za zadziorne bronienie polskości szykanowały go niemieckie władze świeckie, a nawet kościelne. Paradoksalnie to właśnie wzmagało popularność Wojciecha Korfantego wśród Ślązaków. Wybierali go jako swojego posła do niemieckiego parlamentu. A gdy po I wojnie światowej Cesarstwo Niemieckie upadło, Wojciech poprowadził Ślązaków do Polski. Był m.in. dyktatorem III powstania śląskiego. Walkę łączył z negocjacjami z aliantami, które prowadził sprawnie dzięki inteligencji i biegłej znajomości czterech języków. W wolnej Polsce był przejściowo wicepremierem. Niestety, gdy władzę w Polsce przejęła sanacja, piłsudczycy uwięzili Korfantego w twierdzy brzeskiej. Później wyjechał z Polski. Nawet gdy zmarł jego syn Witold, nie mógł przyjechać na pogrzeb.

Daremnie czekał na granicznym moście w Cieszynie na list żelazny od wrogiego mu sanacyjnego wojewody Grażyńskiego. Był głęboko wierzącym katolikiem. Do kraju wrócił w 1939 r., żeby wesprzeć Polskę w dniach zagrożenia wojną. Sanacyjne władze znów wtrąciły go wtedy na trzy miesiące do więzienia. Zmarł na wolności, tuż przed wybuchem wojny. Pisał: „Nie okazała się Polska taką, o jakiej marzyliśmy”. A jednak, mimo krzywdy doznanej od piłsudczyków, dodawał: „Jedną tylko wypowiadam prośbę gorącą do ludu śląskiego, by pozostał wierny swoim zasadom chrześcijańskim i swojemu przywiązaniu do Polski. I by oddał swe głosy na kandydatów szczerze katolickich, polskich, mających zrozumienie dla interesów Górnego Śląska”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL