Nowy numer 42/2019 Archiwum

Śląski nauczyciel Jamesa Bonda

Prawie stu pasjonatów wystąpiło w nowym, nakręconym na Śląsku filmie. A wszystko po to, żeby upamiętnić jednego synka z Rybnika-Chwałowic.

Ten synek to Jerzy Malcher, który aż do emerytury w 1979 r. był szefem pionu lingwistycznego w Ministerstwie Obrony Wielkiej Brytanii. Jako cudzoziemiec musiał tam pracować dwa razy lepiej od Anglików, żeby udowodnić swoją wartość. Jurek z Chwałowic kierował w Londynie pracą 70 pracowników naukowych. Doszedł w Ministerstwie Obrony do stopnia Senior Principal, który jest odpowiednikiem generała brygady.

Jak rybniczanie poznali fascynujące losy tego człowieka? Otóż kilka lat temu nauczyciel IV LO w Rybniku-Chwałowicach, dr Jan Krajczok, zachęcał uczniów, żeby zrobili prezentacje o wojennych losach swoich krewnych. – Jedna z uczennic, Sonia Stożek, opowiedziała o bracie swojej babci Hildy, Jerzym Malcherze. Jego losy okazały się tak barwne i niezwykłe, że nauczyciel namówił ją do napisania pracy konkursowej – relacjonuje Małgorzata Krajczok, która z Adamem Grzegorzkiem organizowała produkcję i plan filmu o śląskim bohaterze.

Sonia wygrała ten konkurs. W nagrodę pojechała do Brukseli. A grupa pasjonatów z ziemi rybnickiej zaczęła myśleć o tym, żeby o niezwykłym synku z Chwałowic nakręcić film.

W końcu się udało. W fabularyzowanym filmie dokumentalnym wystąpiło około stu pasjonatów. – Pierwszy oficjalny klaps padł w marcu 2015 r. i dotyczył wydarzeń w Szkocji w obozie cichociemnych. Ostatnie sceny zostały nagrane 28 stycznia tego roku – mówi M. Krajczok.

Grudki tańczą w powietrzu

Są w tym filmie choćby fascynujące sceny z wojny 1939 roku. Jerzy walczył w niej w Samodzielnej Grupie Operacyjnej „Polesie” generała Kleeberga. Był to związek taktyczny, który znakomicie bił się najpierw z Sowietami, a później z Niemcami. Skapitulował dopiero na sam koniec wojny, 5 października 1939 roku.

W filmie widać, jak polscy żołnierze, a wśród nich Ślązak z Rybnika, podchodzą chyłkiem ku obozowisku Wehrmachtu, ustawiają rkm, odbezpieczają mausery. W dramatycznej scenie potyczki eksplodują ręczne granaty. Wyrzucone w górę grudki ziemi w zwolnionym tempie tańczą w powietrzu.

W kolejnej potyczce widzimy, jak Jurek zostaje ranny. Kapral, który biegnie obok niego, rzucony podmuchem eksplozji o ziemię, nieruchomieje. Tego kaprala, nawiasem mówiąc, zagrał nasz redakcyjny kolega, Adam Śliwa z „Małego Gościa”. – Z powodu dubli sześć razy ginąłem i za każdym razem uderzała mi w hełm maska gazowa, którą żołnierze nosili wtedy na pasku – mówi Adam.

Sceny tych walk z udziałem grup rekonstrukcji historycznej twórcy filmu nagrali na polach w Kornowacu między Rybnikiem a Raciborzem. Następnie widzimy ucieczkę Jerzego z niewoli, ze szpitala polowego urządzonego w kinie w Radomiu. A potem kolejne, fascynujące wydarzenia. Chłopak idzie z kompasem przez ośnieżone góry w stronę Węgier. Wkrótce jednak wraca do kraju z ogromną kwotą 10 mln złotych – jako kurier polskiego podziemia.

Kurs dla cichociemnych w Szkocji, z którego większość kandydatów po drodze odpadała, on kończy z pierwszą lokatą w swojej grupie. Służy u Andersa i w armii brytyjskiej.

Miłość do Jadzi

Jest i o wielkiej miłości Jerzego i Jadwigi Kauczor, ślicznej harcerki. Ona za młodu była uczennicą rybnickiego gimnazjum sióstr urszulanek, on – gimnazjum męskiego; później oboje studiowali w Krakowie.

Rozdzieliła ich wojna. W 1946 r. Jerzy zapłacił sto dolarów czeskiemu przemytnikowi, żeby przeprowadził Jadwigę ze Śląska do Austrii. Udało się. Powtarzał później, że była to najlepiej zainwestowana kwota w jego życiu. Jadwiga i Jerzy pobrali się we Włoszech, urodziło się im troje dzieci.

Na emigracji w Anglii Jerzy pisał książki o historii Polski. Miał trzy zasady: nie wierzyć Ruskim, nie wierzyć Ruskim i nie wierzyć Ruskim. Do Polski przyjechał dopiero po pół wieku od jej opuszczenia, tuż po upadku komunizmu.

Odwiedził wtedy swoich krewnych w Rybniku. Bliscy czekali na niego na dworcu, ale nie dostrzegli, że wysiadł z pociągu. „No trudno, wujek nie przyjechał” – pomyśleli i ruszyli do samochodu. Dopiero po chwili zorientowali się, że ich 80-letni wujek powoli idzie sobie w pewnej odległości za nimi... Widać jego wojenne wyszkolenie kazało mu się upewnić, czy ktoś go nie obserwuje. Czego innego się spodziewać po bohaterskim kurierze polskiego podziemia?

Film o Jerzym Malcherze wyreżyserował Adam Grzegorzek, historyk i filmowiec, kustosz Zabytkowej Kopalni „Ignacy” w Rybniku. Wraz z zespołem zadbał o szczegóły. Dzieci, rozmawiające w filmie przed familokami w Chwałowicach, noszą nawet szkolne teczki z tamtego okresu. Z dokładnością są też pokazane mundury i broń Ślązaka na wojnie w kolejnych krajach: w Polsce, we Francji, w Anglii, w Afryce, we Włoszech.

Najbliższy seans filmu „Jerzy Malcher – między Londynem a Rybnikiem” odbędzie się w Ośrodku Kultury „Zameczek” w Czernicy koło Rybnika, 5 kwietnia 2018 r. o 18.00.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL