GN 24/2018 Archiwum

Boży wojownik

Był przekonany, że nie może się bać ten, kto zaufał Bogu; że jedyne, co zniewala, to właśnie lęk.

Urodził się 24 marca 1921 roku w Rybniku. Był niespokojnym duchem, pasjonatem we wszystkich swoich działaniach. Cechowała go niezwykła aktywność, a nawet zapalczywość. Odwaga granicząca z brawurą. O śmierć otarł się kilkakrotnie – zawsze cudem od niej uratowany. Po raz pierwszy w kilka tygodni po urodzeniu. Wybuchło III powstanie śląskie. W Rybniku, na terenie szpitala Spółki Brackiej, gdzie mieszkali Blachniccy, trwały ostre walki. Kiedy liczna rodzina została ewakuowana, okazało się, że zapomniano o najmłodszym Franku. Jeden z powstańców zdecydował się pójść po niego i z narażeniem życia wyniósł go z kołyski. Tę i setki innych historii z życia sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego można usłyszeć w opowieści biograficznej, która ukazała się nakładem wydawnictwa Emmanuel z okazji 31. rocznicy śmierci założyciela Ruchu Światło–Życie.

Jej autorem jest bp Adam Wodarczyk, człowiek, który chyba najlepiej w Polsce zna i rozumie postać ks. Blachnickiego. Od wielu lat zajmuje się jego osobą, najpierw w ramach pracy magisterskiej, następnie rozprawy doktorskiej, a później w procesie beatyfikacyjnym sługi Bożego, którego od listopada 2001 roku jest postulatorem. Przez lata pełnił też funkcję moderatora generalnego Ruchu Światło–Życie. Płyta – zapis nagrania na żywo – podzielona jest na kilkanaście części. Każda z nich poświęcona jest innemu rozdziałowi z życia ks. Blachnickiego. Znajdziemy na niej opowieści z wczesnego dzieciństwa, młodości i pracy w harcerstwie. Przez lata okupacji i wyrok śmierci dochodzimy do początków kapłaństwa, pracy duszpasterskiej i naukowej, aż do zupełnego oddania życia dla Ruchu Światło–Życie. Ostatni rozdział to bolesna historia życia na emigracji i niewyjaśnionych okoliczności śmierci. Po 31 latach od odejścia założyciela oazy w całym Kościele podnoszą się głosy, które odważnie świadczą: „To był prorok”.

Biskup Wodarczyk przyznaje, że wizja sługi Bożego była niewątpliwie prorocka dla Kościoła. – Można śmiało mówić o nim, że był prorokiem żywego Kościoła, ale można też nazywać go wojownikiem – mówi. – Życie Franciszka Blachnickiego było swoistą walką. Był Bożym wojownikiem, który niejedną bitwę musiał stoczyć w swoim życiu. Jednak nawet w najbardziej dramatycznych momentach bezpiecznie prowadziła go Opatrzność Boża. Ks. Blachnicki chce dziś nam powiedzieć, że jako ludzie wiary, wpatrzeni w krzyż Chrystusa, żyjąc pełnią wolności, którą On przynosi, musimy być gotowi uczynić z siebie dar całkowity dla Boga i ludzi. Taka wizja ostatecznie prowadzi do świętości. Przykład ks. Blachnickiego pokazuje, że świętość dla nas jest możliwa, nawet jeśli dziś znajdujemy się w bardzo dramatycznym momencie naszego życia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama