Nowy numer 46/2018 Archiwum

Niebieskie granie

– Jestem tu bliżej Boga, a to ze względu na strach przed śmiercią, kalectwem, bólem, cierpieniem – mówił pod Nangą Tomasz Mackiewicz. Ukochaną przez siebie górę atakował aż siedem razy. Dlaczego? Posłuchajcie Ignacego Walentego Nendzy.

To pochodzący z Katowic przyjaciel Jerzego Kukuczki, taternik, grotołaz, trener alpinizmu oraz jeden z założycieli harcerskiego klubu taternickiego. Wspinał się m.in. w Tatrach, w Karpatach Rumuńskich, na Korsyce i w Alpach. Był też na wyprawach w Himalajach – na Lhotse i na Makalu.

Czarna krecha śmierci

– Góry to namiętność. Wszystkimi ludźmi, choć nie zdają sobie z tego sprawy, kieruje jakaś namiętność. Dla jednych jest to forsa, dla innych kobieta, kariera, a dla nas – góry – uśmiecha się 74-letni Ignacy Nendza. – Polacy mają ogromne tradycje, jeśli chodzi o ratownictwo górskie – mówi, wspominając niesamowitą akcję ratowniczą pod Nanga Parbat pochodzącego z Tychów Adama Bieleckiego i Denisa Urubko, Kazacha z polskim obywatelstwem. Przypomnijmy, że obaj uczestniczą teraz w polskiej narodowej wyprawie na K2.

Jej celem jest pierwsze zimowe wejście na ostatni ośmiotysięcznik niezdobyty jeszcze o tej porze roku. Pochodzący z Katowic taternik szczególnie wspomina rok 1982. Brał wtedy udział w wyprawie na zachodnią ścianę Makalu. To piąty co do wysokości szczyt świata. Pewnego dnia, kiedy był w bazie na wysokości 5 tys. m n.p.m., wspólnie z lekarzem Michałem Glińskim zaobserwował niecodzienne zjawisko. – Byliśmy tam już trzeci tydzień i atakowaliśmy bardzo trudną trasę, zachodnią ścianę Makalu. Ta droga do dziś nie ma powtórzenia – wspomina. – Był piękny zachód słońca, ściana Makalu czerwona, złocista, przepiękna. Nagle podchodzi do mnie Michał i mówi, pokazując na górę: „Walek, co tam jest, taka czarna krecha?”. Ja mówię: „Kurczę, pierwszy raz to widzę”. I za dwie godziny kolega Mirosław Kuraś powiedział nam, że Tadek Szulc nie żyje. Zginął właśnie w tym miejscu, gdzie pojawiła się ta czarna krecha. Na górze było ich dwóch, a ta czarna krecha była jakby między nimi – opowiada dalej. – I proszę sobie wyobrazić, na drugi dzień taki sam piękny zachód, chodzimy znów po bazie na dole, patrzymy i żadna krecha się nie pokazała… „Jestem tego pewny, w głębi duszy o tym wiem, gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się”. Piosenka GrubSona „Na szczycie” to nieoficjalny hymn ostatnich tragicznych wydarzeń pod Nanga Parbat. Ignacy Nendza wierzy, że także on kiedyś na szycie spotka swoich górskich przyjaciół. – Każdy niebo widzi na swoją miarę. My marzymy o górach i być może w niebie będziemy chodzić po niebiańskich graniach – wyznaje.

Modlitwa wspinacza

W górach łatwiej spotkać Boga? – pytam. – Bóg jest wszędzie – odpowiada bez chwili wahania. – Choć jest taki śląski dowcip. Katechetka mówi w klasie: – Dzieci, Bóg jest wszędzie. Na co Antek: – A u Francka w piwnicy tyż jest? – Mówię, że jak jest wszędzie, to wszędzie. – Co mie pani za błozna robi, Francek wcale piwnicy ni mo – komentuje radośnie. – Każdy człowiek w różnych sytuacjach inaczej odczuwa obecność Boga – dodaje już na poważnie.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy