GN 32/2018 Archiwum

Jak to tyn dziadek posłuchali

O dziadku Ludwiku, który strasznie się oburzył, słysząc, że siostry z Goczałkowic przywiozły farorzowi „halba”, i o niezwykłym śnie babci Jadwigi – opowiada Teresa Urbańczyk z Jankowic Pszczyńskich, Ślązaczka Roku.

Tytuł Ślązaczki Roku zdobyła niecałe trzy miesiące temu w konkursie „Po naszymu, czyli po śląsku”. Wygrała opowieścią o 72-letniej lalce jej babci Łucji.

Odwiedziliśmy ją w Jankowicach Pszczyńskich. Na ścianie paradnej izby domu, który zbudowała z mężem Rafałem, naprzeciw wielkiego obrazu Jezusa Miłosiernego – wisi rozległe drzewo genealogiczne. Jest zbudowane ze zdjęć przodków Teresy i Rafała. I są tam też zdjęcia ich czterech córek: Bogusi, Ani, Weroniki i Gabrysi.

Afera halbowa

Wśród tych fotografii widać czarno-białe zdjęcie Ludwika Grzegorzka, dziadka Teresy, który zmarł w 2002 roku.

– W 1992 r, poprzedni proboszcz w Jankowicach, ks. Janyga, na początku niedzielnej Mszy św. godo: „Witomy w naszej parafii siostry z Goczałkowic. Przyjechały z opłatkami, te opłatki bydzie można potym nabyć. Ale siostry nie przyjechały z niczym. W zeszłym roku przywiozły stuła, a w tym roku alba – wspomina Teresa.

Co było dalej? – Dziadek przyjechali z kościoła do dom i od samych dźwiyrzy: „Pierucha kandego! Cóż te zakonnice to wyprowiajom! Halba farorzowi przywiozły! Przeca nasz farorz nie pije!” – mówi.

Jeśli ktoś nie wie: „halba”, czyli połówka, dla Ślązaków oznacza tyle, co „pół litra”. – Babcia nie wiedzieli o co sie rozchodzi, bo chorowali i nie byli w kościele. Dziadek siedzieli przy łobiedzie tacy nerwowi! Potym zawsze se na chwila lygali. A wtedy dziadek yno wziyni czopka, siedli na koło i pojechali furt! – relacjonuje Teresa.

„Furt” – czyli nie wiadomo gdzie. Zapamiętała, że po południu tamtej niedzieli przyszła do babci z odwiedzinami, pod nieobecność „znerwowanego” dziadka. – Yno wlazłach, a babka: „Terynia, co sie w tym kościele stało? Cóż to te siostry porobiły?”. Jo na to, że przijechały z opłatkami. „Ale dziadziuś padali, że naszymu farorzowi halba przywiozły?”. Jo godom: „Alba! Ta bioło szata, co do Mszy oblyko!”.

Siostry salwatorianki z Goczałkowic, które o „aferze halbowej” w Jankowicach dowiadują się właśnie z tego tekstu, serdecznie pozdrawiamy!

Dziołszka w ogrodzie

Po raz pierwszy w konkursie „Po naszymu...” Teresa startowała w 2006 roku. Nie przeszła wtedy nawet do półfinału. Pewnie dlatego, że gdy prezentowała swój monolog, z powodu tremy przez cały czas drżał jej głos. Dopiero w czasie kolejnych konkursów tę tremę opanowała – i wtedy zaczęła regularnie przechodzić do półfinałów.

Ten pierwszy występ przed 12 laty był jednak szczególny ze względu na jego niezwykłą treść. Teresa opowiedziała w nim o śnie swojej drugiej babci, Jadwigi.

Ona też patrzy „ze ściany” w paradnej izbie u Urbańczyków. Na fotografii jest młoda i bardzo „szykowno”.

Jadwiga miała sześcioro dzieci. Pierwszy był Józik, lecz niestety zmarł w dzieciństwie. Druga – Marysia, mama Teresy. Jako trzecia urodziła się Weroniczka, która zmarła jako niemowlę.

– Babka okropnie długo opłakiwali te dziołszki i zdało sie, że końca tymu nie bydzie. Aże jednej nocy mieli taki syn... – zaczyna Teresa. – Widzieli piykny ogród, był tak wielki, że wzrokiym go niy objyni. Rosły tam niywielki drzewka, soczyście zielono trowka i pełno roztomajtych, kolorowych kwiotków. Słonko grzoło i ptoszki tak piyknie śpiywały. A wszystko to lśniyło niypowtarzalnie – relacjonuje.

W tym śnie byli też ludzie. – I było tam dużo dziecek, wiynkszych i myńszych, jedne sie bawiyły, drugi se lotały, a były taki piykne i uradowane, że aż blask od nich bił. Miyndzy nimi przechadzała sie Maryja, głoskała jich po główkach i wodziła po polance. I widzom babka, że jedna mało dziołszka w błynkitnych szatkach maluśkom giskankom podlywo gynsi pympki, a wele nij stoi dzboneczek – opowiada Teresa.

Giskana – to po śląsku polewaczka, a gynsi pympki – stokrotki.

W śnie babci Jadwigi mała dziewczynka podeszła bliżej i powiedziała: „Mamusiu, mom już dwa latka, jestem w Bożym Ogrodzie i podlywom kwiotuszki. A do tego dzboneczka zbiyrom wszystki twoi łezki, a jest jich już tak dużo, a jak bydzie pełny to go niy uniese”.

Ten sen był dłuższy, pełen nadziei. Po obudzeniu Jadwiga przestała płakać. Zwierzała się tylko siostrze, że choć jej sen był niezwykle sugestywny i wyraźny, to jednak tego, co widziała, „ani dokładnie opisać, ani namalować sie niy do”.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama