GN 32/2018 Archiwum

Między tradycją a komercją

Zwyczaje pogrzebowe w naszym regionie ulegają szybkiemu uproszczeniu. I nie jest to tylko konsekwencja obowiązujących przepisów.

Moment śmierci w śląskich rodzinach zawsze traktowany był bardzo wyjątkowo. Osoby będące u schyłku życia otaczano należnym szacunkiem, a konieczność ich odejścia była czymś naturalnym.

„Lekka śmierć”

W chwili odchodzenia bliskich nie mogło zabraknąć modlitwy. Dla bliskiej osoby proszono wtedy Boga o „lekką” śmierć. Modlono się też do świętych: Józefa i Barbary. Towarzyszyła temu zapalona gromnica. To ona miała dawać pocieszenie i spokój, a jej płomień miał wskazywać drogę do nieba. W ostatnich chwilach życia bliskiej osoby nie wolno było też płakać ani lamentować. Uważano, że to utrudnia osobie odejście z tego świata. Co z tego zostało?

Praktyka pokazuje, że coraz częściej dawne, podtrzymywane przez starsze pokolenia, tradycje i zwyczaje zderzają się z nowymi wzorcami kulturowymi, zaś same uroczystości pogrzebowe coraz bardziej się komercjalizują. Zmienia się zarówno sam sposób obchodzenia się ze zmarłymi, jak i przeżywania żałoby. Dzieje się tak zwłaszcza w dużych miastach. A tych na terenie archidiecezji katowickiej jest sporo. Starym i pięknym zwyczajem, nie tylko na Śląsku, było odwiedzanie zmarłego i czuwanie przy nim po śmierci. Domowników obowiązywał wtedy ciemny strój, nie prowadziło się głośnych rozmów, a od wszystkich prac – za wyjątkiem tych koniecznych – należało się powstrzymać. Dodajmy, że na wspólnej modlitwie przy zmarłym gromadzili się bliscy, znajomi i sąsiedzi. Dziś nie wolno już przetrzymywać zmarłych osób w domach. Nie pozwalają na to przepisy. Zmarły nie zawsze żegnany jest też modlitwą w otoczeniu najbliższych we własnym domu. Coraz rzadziej odbywa się przy zmarłym czuwanie zwane „pustą nocą”. Dawniej w ostatnią noc przed pochówkiem przy trumnie zmarłego modlono się i śpiewano żałobne pieśni.

Teraz „specjaliści”

Fachowa obsługa konkurujących ze sobą zakładów pogrzebowych wyręcza dzisiaj rodzinę zmarłego z wielu czynności wykonywanych niegdyś przez domowników. Czasem między śmiercią a pogrzebem nie zarządzają już bliscy osoby zmarłej. Robią to „specjaliści”. W konsekwencji, zwłaszcza w dużych miastach, możliwość pożegnania się ze zmarłym, wspólna rodzinna modlitwa są bardzo utrudnione. Zdarza się nawet, że za wynajęcie kaplicy należącej do zakładu pogrzebowego trzeba zwyczajnie zapłacić! I to niemało.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama