Nowy numer 46/2018 Archiwum

Makówki z Afryki

Wystarczyło jedno słowo arcybiskupa, by nasi klerycy zaburzyli porządek wakacyjnych staży. Pojechali na misje do Zambii. Ich koledzy wcale nie byli gorsi. Ruszyli ewangelizować Mołdawię.

Wszystko zaczęło się bardzo niepozornie – od spotkania obecnych diakonów z abp. Wiktorem Skworcem. Ten na początku ich seminaryjnej przygody na roku propedeutycznym w Brennej opowiedział im o praktyce, jaką wprowadził w Tarnowie. Mowa o misyjnych stażach kleryków.

– Myśmy się tym mocno zapalili i jak przyjechaliśmy do seminarium w Katowicach, to zaczęliśmy działać. O chęci wyjazdu mówiliśmy na każdym spotkaniu z arcybiskupem i przełożonymi – wspomina diakon Dawid Gawenda z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

I am your bodyguard

Klerycy zgodę na wyjazd „wychodzili” w 2014 r., na drugim roku swojej formacji. Ostatecznie z dziesięciu zainteresowanych do Zambii pojechało czterech. Trzech kleryków było z roku dk. Dawida, jeden o rok wyżej. W 2015 r. była kolejna wyprawa, a trzecia ruszyła ostatniego lata.

Diakon Dawid i diakon Maciej Niesporek z parafii Niepokalanego Serca Maryi w Radlinie w 2014 r. pojechali do Masansy w Zambii, gdzie posługują nasi śląscy księża: ks. Marek Paszek z Tychów-Urbanowic i ks. Zenon Bonecki z Czyżowic. W to samo miejsce w tym roku pojechali kleryk Mateusz Gamza z parafii św. Józefa w Czerwionce-Leszczynach, obecnie na piątym roku, i dk. Mateusz Mryka z parafii Ducha Świętego w Tychach.

– Pierwszego dnia przyjeżdżamy na parafię. Ciemno, wychodzi człowiek z latarką, czarny, widać jedynie gałki oczne. Ma może ze 160 cm, szczuplutki, malutki. Przedstawiamy się, a on: „Ba Nioni, I am your bodyguard” – uśmiecha się dk. Dawid.

Ba, czyli pan, Nioni to stróż przy parafii, gdzie posługują ks. Zenon i ks. Marek. – Nie wiem, na ile jest wykształcony, ale to naprawdę mądry człowiek, o wszystkim z nim można było pogadać. O gwiazdach, o sytuacji politycznej – wspomina go kl. Mateusz Gamza.

Maureen, kucharka, która na co dzień posługuje na parafii śląskich księży, nauczyła się już trochę gotować po polsku. – Przyjeżdżamy, zmęczeni podróżą, a ks. Marek się nas pyta: „Chopy, chcecie makówki?”. Nigdy poza świętami nie jadłem makówek. Przyjechałem do Zambii, a tu makówki… – uśmiecha się kleryk.

Nasi seminarzyści w Afryce mieli też okazję spróbować lokalnej kuchni. Jedli larwy, które często w swoich programach pokazuje Cejrowski. Innym razem ugoszczono ich pieczonym szczurem. A prawdziwym rarytasem okazała się specjalnie dla nich upolowana małpa. Jak smakuje? Wyśmienicie, jak kurczak. – Jednak najbardziej ekstremalnym doświadczeniem dla mnie była piesza pielgrzymka do Marian Shrine, diecezjalnego miejsca kultu Matki Bożej – wspomina dk. Dawid.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy