Nowy numer 25/2018 Archiwum

Ojczyzna na trzecim

Co to takego tyn wihajster? To coś, co kożdy mo w doma, choć żodyn tak richtich (naprawdę) nie wiy, jak to wyglondo. (...) A nojwiynkszy problym jes w tym, co nikaj go niy idzie kupić, nawet w internecie.

To cytat z nowej książki „Wihajster do godki. Lekcje śląskiego”. Napisała ją „po naszymu” Barbara Szmatloch z Katowic-Janowa. Pisała dla siebie, do szuflady. Znajomi przekonali ją, że to nadaje się do druku.

Psinco o nas wiedzom

Jest w tej książce coś o tytułowym wihajstrze (od niemieckiego „Wie heisst er?”, czyli „Jak on się nazywa?”), są opisane inne ważne przedmioty i zwyczaje oraz śląskie losy bliskich autorki. Barbara Szmatloch opisuje życie Ślązaków od pozytywnej, pięknej strony. To piękno wielu dzisiaj w głowach się nie mieści. Choćby tym, co naoglądali się w teatrze w Katowicach przedstawienia „Cholonek” według Janoscha, ukazującego Ślązaków z perspektywy marginesu społecznego.

Ci, którzy po „Cholonku” wyrobili sobie opinię, że do istoty bycia Ślązakiem należy bycie gruboskórnym, wulgarnym i prymitywnym, mogą przeżyć szok, czytając choćby taki fragment „Wihajstra”: „Niekerzy padajom, co Ślonzoki nojlepi łosprowiajom wice (żarty, kawały) i faroniom (przeklinają) jak żodyn. Kej ino tela ło nos wiedzom, to wiedzom psinco (nic). Niywstydne (nieprzyzwoite) wice łosprowioł zawdy mietlorz z wielgich domów i miałach zakozane, coby z niym godać, a u nos w doma żodyn niy przeklinoł, nawet jak se trocha wypiył”. Barbara Szmatloch wyrosła w normalnej, pięknej śląskiej rodzinie, w której Bóg był na pierwszym miejscu – więc teraz o tym świadczy. Widzi jednak, że dzisiaj wulgarności wokół w ogóle jest dużo więcej. Opowiada o dwóch „modych synkach”, z którymi jechała kiedyś tramwajem, i u których ze „ślonskij godki” zostały tylko prawie same przekleństwa. „Niykierym sie zdowo, że jak Ślonzoki som twarde, to taki musi być jejich jynzyk, bo to przeca »ślonskie pierony«. Prowda, nasz jynzyk niy jes taki śpiywny i melodyjny jak Kresowioków, ale nigdy niy był wulgarny. Nasi ludzie klyni jak wszyndy, ale słowa »pierona«, »pieronie«, »jerona«, »farona« (w łagodniejszej wersji »pierombol«, »piernika kandego«, »pierzinie«) noleżały do nojbarzi dosadnych i jak już, to sie je godało w robocie, przi kamratach, graniu w szkata abo przi piwie. Nigdy przi kobiytach i broń Boże przi dzieckach”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama