Nowy numer 42/2018 Archiwum

Cały dom na sześciu kółkach

Ala ma… klocki, książeczkę, dwa misie, basenik i zapasy mleka. Tak wyposażona dojedzie do Fatimy i Santiago de Compostela. W przyczepce rowerowej. Pedałować będą tata Wojtek i mama Ula.

To nie zapowiedź, a podsumowanie niecodziennej pielgrzymki szalonej rodzinki z Siemianowic Śląskich: Wojtka i Uli Mazurów i ich 11-miesięcznej córki Ali. W maju rowerami przemierzali Portugalię. Startowali z Lizbony, finiszowali w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Łącznie w trzy tygodnie pokonali ponad 700 km, z czego tylko ok. 150 przebyli innymi niż rower środkami lokomocji.

Połączyły nas rowery

Choć Ala sporo czasu spędziła w rowerowej przyczepce, to właśnie na wyprawie nauczyła się…chodzić. Stało się to pod koniec maja, kiedy dziewczynka kończyła swój 10. miesiąc życia. Jedenasty pewnym krokiem zaczęła w Portugalii.

– Ala dla wszystkich była atrakcją turystyczną – uśmiecha się jej mama. – Blondynka, niebieskie oczy, wszyscy ją całowali, brali na ręce, podrzucali do góry, robili zdjęcia, machali.

Dziś w sobie tylko znanym języku wesoło przytakuje opowieściom rodziców. – Teraz, po powrocie, rano przynosi mi buciki i mówi: „bruum, bruum” – komentuje Ula. Wycieczka chyba jej się spodobała. To dobry znak, bo zdaje się, że podobnych wypraw w jej życiu będzie więcej…

To dlatego, że Wojtek, z zawodu inżynier, i Ula pracująca w stowarzyszeniu Niniwa, obecnie na urlopie macierzyńskim, to zdecydowani zwolennicy aktywnego trybu życia. Kochają góry i rowery. Od lat związani są też z Niniwą Team – oblacką grupą o. Tomasza Maniury organizującą wyprawy rowerowe w różne części Europy i świata. W tym roku ekipa wybierze się na Islandię. We wcześniejszych wyprawach uczestniczyli i Mazurowie. Tam też początki ma ich miłość.

– Chodziliśmy do jednego liceum im. gen. Stanisława Maczka w Katowicach. Ojciec Tomek uczył tam religii. Najpierw pojechaliśmy z nim do Kijowa. Wtedy Ula była dla mnie tylko koleżanką. Za rok – do Rzymu – też pojechaliśmy jako znajomi. Kolejny cel to Jerozolima, i to właśnie od tej wyprawy jesteśmy razem. Można więc powiedzieć, że połączyły nas rowery – tłumaczy Wojtek.

Potem jeszcze była rowerowa Syberia, później – już mniejszą ekipą – zwiedzili Wietnam i Kirgistan. – Potem byłam w ciąży, więc siłą rzeczy mieliśmy rok przerwy – dopowiada Ula.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy