Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jak trwoga, to do ojca Pio

25 maja świętuje swoje 130. urodziny. O skuteczności świętego choleryka z Włoch mówią jego przyjaciele z Katowic: Zofia i Jan Adamscy.

Ojcem Pio zainteresowali się już w latach 80. ubiegłego wieku. Na stałe wpisał się w ich życie 12 lat temu. Wtedy w jednym z najpiękniejszych śląskich kościołów oficjalnie powstała wspólnota, której patronuje stygmatyk z Pietrelciny. Kościół to św. Anna na katowickim Nikiszowcu, a wspólnota – Grupa Modlitwy Ojca Pio. W całej archidiecezji takich grup jest ok. 40, w Katowicach jest ich siedziba. Miejscem w kościele ze świętym kapucynem podzieliła się główna patronka Śląska. Jego obraz znaleźć można w bocznej kaplicy poświęconej św. Barbarze. Obok stoją też figura św. o. Pio, przywieziona z San Giovanni Rotondo, oraz klęcznik z relikwiami – fragmentem bandaża, którym kapłan owijał stygmaty. Tam też są i karteczki, na których parafianie wypisują prośby.

– Piękne intencje składają dzieci. Ostatnia: „Ojcze Pio, pomóż, żebym został bardzo dobrym piłkarzem”. Dzieci proszą też o braciszka, siostrzyczkę czy o dobre oceny. Dorośli – o zdrowie, o zgodę w rodzinie – tłumaczy Zofia Adamska, animatorka grupy. – Jakieś dwa lata temu dzwoni do nas ksiądz proboszcz Zygmunt Klim i mówi: „Jest bardzo trudna sytuacja, pewna osoba jest prawie w śpiączce, idzie do hospicjum i ma bardzo wiele lat przerwy w kontakcie z Bogiem. Trzeba się modlić”. Zmobilizowaliśmy wiele osób. Potem byliśmy na rekolekcjach w Brennej, gdzie zapytałam księdza, czy coś wiadomo o tym człowieku, bo są tu ludzie, którzy się za niego modlą. Odpowiedział: „Nie wiem, ale się dowiem”. To była sobota po południu, w niedzielę rano uśmiech: „Słuchajcie, odzyskał na chwilę świadomość, pojednał się z Bogiem” – wyjaśnia pani Zofia.

Jak skuteczny jest o. Pio, dowiedzieli się też sami małżonkowie. – Sześć lat żyję z rakiem. Po diagnozie cała Polska, i nie tylko, zaczęła się modlić za wstawiennictwem o. Pio. W tej chwili jestem po kolejnych chemiach i jest dobrze. Lekarz, który mnie prowadzi, powiedział: „Jak Pan Bóg nie pomoże, to ja pani nie wyleczę”. Wiem, że o. Pio działa – mówi pani Zofia. Także pan Jan stygmatykowi przypisuje powrót do zdrowia. – Do mnie o. Pio przyszedł we śnie. Leżałem na Ochojcu w szpitalu, miałem zapalenie trzustki. Sytuacja była bardzo trudna, 11 dni – dieta zero, kompletnie nic, ani kropli wody, poza kroplówkami. Kiedy wydawało się, że jest już lepiej, zacząłem jeść i znów z powodu złej diety chwycił mnie stan zapalny. Ojciec Pio przyszedł do mnie we śnie, nic nie mówił, przeszedł koło mojego łóżka, oglądnął się i poszedł. I od tego momentu bardzo szybko się pozbierałem… Wspólnota poza tym, że sama formuje się duchowo, udziela się również charytatywnie. Na przykład pomaga w wydawaniu ok. 180 posiłków dla bezdomnych czy potrzebujących. Co roku grupa organizuje też wigilię dla ok. 130 ubogich.

Katowicka grupa spotyka się co tydzień we wtorki. Zawsze towarzyszy im kapłan, obecnie jest nim ks. Marek Wolnik, wikary ze św. Anny. Opiekunem archidiecezjalnym jest ks. Zygmunt Klim.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama