Gość Katowicki 29/2018 Archiwum

Odszedł kapłan

Wspomnienie o dawnym proboszczu w Rudzie Śl.- -Nowym Bytomiu i historyku Kościoła powinno być zabawne – inne mogłoby się nie spodobać autorowi książki „Anegdoty z koloratką”.

Ksiądz prof. Jan Górecki wydał ją w 2003 r., uwieczniając setki dowcipów z „branży” kościelnej, które wydarzyły się naprawdę. Choćby jeden z jego ulubionych: „Do jednego ze śląskich kościołów przyjechał biskup. Był pełny kościół, odbywało się bierzmowanie. Organistka skończyła pieśń i nagle zapadła cisza. Wtedy proboszcz teatralnym szeptem wygłosił do mikrofonu: »Pani Krysiu, być bliżej Ciebie chcę!«”. Albo taki autentyk z ogłoszeń w Katowicach-Józefowcu, napisanych przez ks. Pawła Michatza: „Jutro wychodzi pielgrzymka z naszej parafii do Częstochowy. Uważajcie na portmaneje. Tam będzie biskup”. Ksiądz Jan uwiecznił też wice największych śląskich księży kawalarzy, którzy umieli śmiać się sami z siebie i do rozpuku rozśmieszali innych. – Kiedy księdza Klemensa Kosyrczyka zapytano przed śmiercią w 1975 r., jak się ma, odpowiedział: „Uczę się na nieboszczyka”. A kiedy lekarz stanął przy jego łóżku i zapytał, jak było w nocy, odrzekł: „Ćma” – opowiadał nam w wywiadzie w 2003 roku.

Miał wielkie poczucie humoru, choć sam rzadko opowiadał dowcipy i uchodził za poważnego. – Dla moich kolegów to był szoking, że akurat ja napisałem książkę z wicami – komentował. Kiedy księża w większym gronie opowiadali coś bardzo śmiesznego, on ukradkiem notował pod stołem puenty ich dowcipów, żeby w domu było łatwo przypomnieć sobie całość. W 2003 r. prosił „Gościa”, żeby go z tą metodą notowania nie zdemaskować przed kolegami, bo jeszcze może się przydać... Akurat „Anegdoty...” były najbardziej popularne – ale jego książki naukowe również były ważne dla Śląska. Pisał o historii pielgrzymowania Ślązaków, o biskupie Juliuszu Bieńku czy o siostrze Dulcissimie, kandydatce na ołtarze rodem ze Świętochłowic-Zgody. Pochodził z Piekar, gdzie urodził się w 1945 roku. Po święceniach kapłańskich w 1968 r. został wikarym u św. Wojciecha w Mikołowie. Wspominał, że gdy siedział tam w konfesjonale, podeszła starsza kobieta. „Jest tam fto?” – zapytała. Odpowiedziałem: „Jest”. „A fto?”. „Wikary”. „A to dobrze, bo sie boja farorza”. Notowałem te wydarzenia w pamięci, a potem, od razu po powrocie do domu, zapisywałem na papierze. Humor sytuacyjny jest ulotny – mówił.

Był też wikarym w parafiach św. Jadwigi w Katowicach-Szopienicach (do 1974), św. Jana Chrzciciela w Tychach (do 1977), Świętych Apostołów Filipa i Jakuba w Żorach (do 1981), św. Marii Magdaleny w Cieszynie (1981), św. Jerzego w Dębieńsku (do 1983). W 1983 r. na 18 lat został proboszczem parafii św. Pawła Apostoła w Rudzie-Nowym Bytomiu. W 2001 r. delegowano go do pracy naukowej na Wydziale Teologicznym UŚ. Zamieszkał na terenie parafii św. Piusa X w Rudzie. W 2012 r. został profesorem zwyczajnym.

Zmarł 3 maja 2017 roku. Pochowano go w Piekarach Śląskich.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama