Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Śmierć dziecka

Kiedy umiera dziecko, rodzice doświadczający bólu i pustki spotykają się często z... dystansem otoczenia.

Magda i Tomek stracili pierwsze dziecko w piątym tygodniu ciąży. Nie zdążyli nawet poinformować rodziny, że spodziewają się długo oczekiwanego potomka. Nie mieli się z kim podzielić swoim smutkiem. Zostali z nim sami.

Orędownicy

– Pan Bóg pocieszył nas w niezwykły sposób, pozwalając, aby w wyznaczonym terminie porodu poczęła się nasza córka Ania, która szczęśliwie przyszła na świat w 2007 roku – wspominają. Cztery lata później Magda znów poroniła. Pocieszenia znajomych w stylu: „Macie już jedno dziecko” czy „Jesteście jeszcze młodzi” wcale nie pomagały uporać się z bólem. Małżonkowie nie potrafili rozmawiać ze sobą o swoich emocjach. Nawet po narodzinach kolejnego dziecka wiedzieli, że nie przeżyli dobrze żałoby po tych utraconych. Pomogły im rekolekcje „Trudne rozstanie”, organizowane przez Diakonię Życia Ruchu Światło–Życie.

– W ciągu tego jednego weekendu, dzięki możliwości podzielenia się ze współmałżonkiem i innymi uczestnikami swoimi przeżyciami, utajonym bólem i żalem, Bóg uzdrowił nasze relacje. Pomógł pogodzić się z poniesioną stratą i uradować się z obecności w niebie takich orędowników, jakimi są teraz dla nas nasze dzieci. Była to także okazja, aby porozmawiać ze starszą córką o rodzeństwie, które nie narodziło się, ale z którym kiedyś się spotkamy w niebie – mówią. – Teraz rozmowa o naszych doświadczeniach nie jest już dla nas tematem tabu. Dzięki temu możemy pocieszać innych, którzy znajdują się w podobnej sytuacji – dodają.

Złość i żal

Rekolekcje dają możliwość poświęcenia czasu zmarłemu dziecku, pożegnania, wyciszenia. Niektórzy rodzice nie mieli możliwości poznania go, inni stracili dzieci kilku- lub kilkunastoletnie. Każda śmierć jest inna, rodzi jednak podobne emocje. „To, co było dla mnie osobiście bardzo cenne, co wyniosłam z rekolekcji »Trudne rozstanie«, to po pierwsze świadomość, że mogę przeżywać złość, żal do Boga. Że to nie oznacza załamania w wierze, że nie muszę »od razu« dojrzeć do pogodzenia się ze stratą synka. Złość i żal wyrażone, wypowiedziane, maleją. Rozmowa z Bogiem przed Najświętszym Sakramentem o tym, co tak okrutnie mnie boli, to nie tylko »działanie terapeutyczne«. To przede wszystkim otwarcie na łaskę i na nieprzeniknione działanie czułego Boga w moim zranionym sercu” – pisze na swoim blogu Kinga, która także brała udział w rekolekcjach organizowanych przez Diakonię Życia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama