Nowy numer 39/2020 Archiwum

Szczęśliwy ksiądz na cokole

Pomnik ks. Franciszka Blachnickiego stanął przed sanktuarium św. Teresy w Rybniku-Chwałowicach. Jego twórcą jest Dariusz Gamracy z Podkarpacia.

Ksiądz Franciszek na chwałowickim pomniku idzie. Lewą ręką dotyka przypiętej do sutanny „foski” (znak oazy – krzyż z greckimi słowami Fos–Zoe, czyli Światło–Życie). W prawej niesie dokumenty – zapewne z napisanym przez siebie programem oazy, dzięki któremu setki tysięcy młodych Polaków zachwyciło się Kościołem. – Aż strach sobie wyobrażać, czym byłby dzisiaj Kościół w Polsce, gdyby nie Ruch Światło–Życie – komentuje ks. Teodor Suchoń, proboszcz w Rybniku-Chwałowicach.

Sen na wykładzie

Ksiądz Blachnicki zmarł 30 lat temu. Ksiądz Teodor po raz pierwszy spotkał go na oazie w Krościenku w 1970 roku. Był dopiero po II roku seminarium, a do Krościenka wysłał go jego rektor, ks. Stanisław Szymecki.

– Od tamtej pory cała moja droga do kapłaństwa i całe kapłaństwo były związane z ks. Blachnickim – wspomina. Do dziś ks. Suchoń pamięta poruszające konferencje ks. Franciszka, np. o Trójcy Świętej. Poruszające dla tych, którzy słuchali, bo większość obecnych na konferencji… przysypiała. A to dlatego, że ks. Blachnicki przekazywał fascynujące, ważne treści, mówiąc w bardzo monotonny sposób. – On nawet sam się czasem chwalił, że był jedynym profesorem KUL, który na własnym wykładzie zasnął – wspomina ks. Teodor.

Kiedy później ks. Suchoń był wikarym w Bielsku, pewnego wieczora usłyszał, jak woła go proboszcz: „Proszę tu przyjść, bo ks. Blachnicki przyjechał!”. Okazało się, że przyszły kandydat na ołtarze zjawił się, mimo późnej pory, żeby oddać ks. Teodorowi pożyczone pieniądze – bo on często pożyczał i zawsze oddawał. Spotykali się wielokrotnie. Zdarzyło się, że rozmawiali do późna w nocy. – A przecież byłem tylko jakimś tam wikarym – wspomina ks. Teodor.

W 1977 r. ks. Franciszek wprowadził nowy program letnich rekolekcji oazowych, z czterema prawami duchowego życia przekazywanymi na I stopniu oazy. Akurat „jedynkę” prowadził ks. Suchoń. – Czwartego dnia po raz pierwszy odbywało się tam przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Choć byłem już wtedy księdzem i tyle razy przedtem prowadziłem rekolekcje, dla mnie też okazało się to bardzo ważne – mówi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama