Nowy numer 39/2020 Archiwum

Niebo nad więźniami

Mężczyźni z tatuażami, ubrani najczęściej w dresy, wypełnili kaplicę. Siedmiu z nich stanęło w rzędzie przed ołtarzem.

Siedmiu więźniów przyjęło bierzmowanie w Zakładzie Karnym w Jastrzębiu-Szerokiej. Udzielił im go arcybiskup katowicki Wiktor Skworc. Jeden z mężczyzn przyjął też – warunkowo – chrzest, bo w dokumentach nie znaleziono śladu o jego przyjęciu w dzieciństwie. – Nad każdym z was otwiera się niebo. Gdyby dokładnie posłuchać, też byśmy usłyszeli: to jest mój umiłowany syn! – powiedział więźniom arcybiskup katowicki Wiktor Skworc.

Siedmiu umiłowanych synów

Mężczyźni przyjęli imiona: Karol Mateusz, Oskar, Alojzy, Krzysztof, Stanisław, Łukasz, Grzegorz. – Pamiętajcie, pomimo błędów i grzechów jesteście umiłowanymi synami Boga – powtarzał im arcybiskup Skworc. – Ludzka miłość, która powinna być odpowiedzią na miłość Boga, jest zawodna... Możecie jednak być pewni, że miłość ze strony Boga zawsze jest aktualna i gotowa do przebaczenia.

Pan Bóg zawsze czeka, przytula człowieka, daje mu szansę, nie przekreśla – powiedział. Więźniów przygotowali do bierzmowania ksiądz Jacek Pawlus, kapelan w Zakładzie Karnym, oraz mężczyźni ze Wspólnoty Jezusa Miłosiernego z Rybnika. Świeccy przyjeżdżali do osadzonych co tydzień i przeprowadzili dla nich dziesięć katechez. – Mówiliśmy im o spotkaniu żywego Jezusa. O tym, że skoro ci więźniowie tutaj przyszli, to musieli wstać. A to pierwsze, co człowiek musi zrobić... Często zwracaliśmy na to uwagę, że oni już tutaj przyszli. Już dali świadectwo, a to w więzieniu wymaga odwagi – powiedział nam Leszek Sura ze wspólnoty. – Mówiliśmy o Bożej miłości. O tym, że nie są sami ze wszystkimi problemami, które ich dotykają i przytłaczają, w więzieniu i na zewnątrz. Jest Ktoś, kto nad nimi czuwa, Kto ma nad nimi przez cały czas wyciągniętą rękę – mówi z pasją.

Etapy zdrowienia

Pod koniec każdej katechezy świeccy katolicy mieli dla osadzonych czas na luźniejszą rozmowę. Opowiadali o sytuacjach z własnego życia, o tym, jak próbują sobie radzić z problemami, które zdarzają się w rodzinach. – My przecież też nie jesteśmy pozbawieni sytuacji konfliktowych w domu. Chodzi jednak o to, że wyjście z nich może być całkiem inne. Wspominaliśmy im o rozmowie z dziećmi, rozmowie z żoną. Nie zawsze się to udaje, ale ważne, na czym są oparte nasze relacje – mówi Leszek Sura. Więźniowie chętnie też uczestniczyli w adoracjach. Mężczyźni ze Wspólnoty Jezusa Miłosiernego pomogli księdzu Jackowi w przygotowaniu bierzmowańców już po raz trzeci.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama