Nowy numer 47/2020 Archiwum

Człowiek bez wartości staje się bestią przejdź do galerii

Co roku mieszkańcy Wodzisławia Śląskiego włączają się w rocznicowe obchody Marszu Śmierci, upamiętniającego tragiczny marsz dziesiątek tysięcy więźniów obozu KL Auschwitz-Birkenau z 1945 roku.

Obchody 72. rocznicy tego wydarzenia trwały dwa dni. W niedzielne popołudnie, 22 stycznia, Jan Stolarz z piechurami zakończył symboliczny przemarsz z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego. Tam złożyli kwiaty i zapalili znicze przy tablicy upamiętniającej marsz na dworcu PKP. Natomiast dzień później, w poniedziałek, miejskie uroczystości rozpoczęły się Mszą świętą w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Modlono się w intencji mieszkańców ziemi wodzisławskiej poległych w obozach zagłady podczas II wojny światowej i w czasach stalinowskich.

- Nie było nas wtedy na marszu, ani nie byliśmy też jego świadkami. Znamy ten marsz jedynie z relacji naocznych świadków, tych, którzy w nim szli oraz mieszkańców okolicznych miejscowości, przez które marsz był prowadzony. To, co wiemy sprawia, że zawsze z bolesnym sercem wspominamy tamte tragiczne wydarzenia i prosimy w modlitwie o zachowanie pokoju i sprawiedliwości - mówił podczas homilii ks. prałat Bogusław Płonka.

Prałat przypomniał również, że 1 czerwca corocznie w Wodzisławiu Śląskim odbywa się marsz dla życia i rodziny. Stoi on jakby w opozycji do tragicznych wydarzeń ze stycznia 1945 roku. - Ten marsz uświadamia nam, że bez wartości człowiek staje się bestią. Prawdziwy pokój płynie zawsze ze spotkana z Panem Bogiem i z przyjęcia Jego zasad życia. Śmierć przekreśla wszystkie te zasady życia, które Bóg dał człowiekowi - kontynuował prałat.

Po uroczystej Mszy delegacje złożyły kwiaty przy zbiorowym grobie 43 więźniów KL Auschwitz-Birkenau zamordowanych w styczniu 1945 roku.

- Dla nas jest to dzień historii, dzień, w którym zatrzymujemy się w biegu. Myślimy, wspominamy i uczymy się za każdym razem czegoś nowego. Ktoś nam o czymś mówi, słyszymy jakiś piękny wiersz, który przypomina tamte chwile. Co roku uczestniczyli z nami ci, którzy w tej drodze albo byli, albo byli w niej ich najbliżsi. Mogliśmy usłyszeć to, co się w tamtych chwilach działo. Coraz mniej jest tych osób. My musimy pielęgnować tę tradycję - mówiła pod mogiłą wiceprezydent miasta Barbara Chrobok.  

W styczniu 1945 roku z obozu KL Auschwitz w wyniszczającą, 63-kilometrową wędrówkę wyruszyło około 56 tysięcy więźniów. Dziennie pokonując 20-30 kilometrów, 22 stycznia kolumny dotarły do Wodzisławia Śląskiego, by w odkrytych, węglowych wagonach odjechać do obozów w głębi III Rzeszy.

Mroźna i śnieżna zima, wycieńczenie ciężką pracą w obozie i brutalność hitlerowców stały się przyczyną śmierci blisko 15 tysięcy więźniów. Każde odstępstwo od kolumny karane było natychmiastową egzekucją. Na samej trasie marszu zliczono około 600 porzuconych ciał.

 

« 1 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama