Nowy numer 48/2020 Archiwum

Komu ma świecić?

Świat wstydliwie usuwa dzisiaj Jezusa z kartek i dekoracji świątecznych. Skoro tak, to może da się coś skutecznie zrobić w kontrze do świata? Fojcikowie i Zielińscy z Rybnika zrobili...

Przed ich domem w dzielnicy Chwałowice stoi wielka stajenka. Oczywiście z Dzieciątkiem Jezus w samym centrum. Nad szopką majestatycznie obracają się skrzydła wielkiego wiatraka wyciętego z płyty wodoodpornej. A zdumieni kierowcy, przejeżdżający ul. Zwycięstwa (blisko skrzyżowania z ul. Tkoczów), zatrzymują samochody, wysiadają i podchodzą ze swoimi dziećmi bliżej – do samej Świętej Rodziny.

Takie spontaniczne odwiedziny najbardziej cieszą twórców tej szopki: trzypokoleniową rodzinę Fojcików i Zielińskich.

Dzieciątko w druku

Zbudowali tę stajenkę już po raz czwarty. Co roku jest bogatsza. A zainspirowali się tekstem z „Gościa” sprzed czterech lat o szopce, którą grupa sąsiadów – za zgodą władz miasta – stawia co roku na rondzie w Rybniku-Kamieniu. Szopka z Kamienia też jest ze Świętą Rodziną i też idzie pod prąd obowiązującemu wokół „tryndowi”, zgodnie z którym Jezus jest dzisiaj stopniowo usuwany z przestrzeni publicznej.

Polacy na szczęście nie przyjmują tego bezczynnie i czasem pomysłowo temu się przeciwstawiają. Już w Niemczech jednak w sklepach na próżno szukać kartek świątecznych ze Świętą Rodziną. Dostępne są tylko te z reniferami, bałwankami i choinką.

– A i w marketach w Polsce, choć dekoracji świątecznych jest mnóstwo, świątecznej treści jest bardzo mało – zauważa 74-letni Wilhelm Fojcik, senior rodu.

Cztery lata temu Wilhelm przeczytał w „Gościu Katowickim” tekst o szopce na rondzie w Kamieniu. A potem wsiadł na rower i pojechał do Kamienia ją zobaczyć... To, że była zima, w jeździe „na kole” mu nie przeszkadzało, bo to człowiek nadzwyczaj zahartowany i wysportowany – ukończył 30 maratonów i 8 supermaratonów.

Do pomysłu, żeby przed domem też postawić stajenkę, zapaliła się cała rodzina: żona Wilhelma – Helena, córka Anna z zięciem Markiem i mały wtedy wnuk Mateusz. Za wymyślanie koncepcji szopki zabrała się Ania. Ze wstępnymi pomysłami zapukała do pobliskiej drukarni wielkoformatowej. Miły pracownik pomógł jej znaleźć odpowiednie zdjęcie stajenki. Celowo wybrała najprostsze – ze Świętą Rodziną, krową, wielbłądem. Wkrótce wielki wydruk był gotowy.

W kolejnych latach szopka stawała się coraz bardziej okazała. I trójwymiarowa, bo przed płaskim obrazem stajenki pojawiło się drewniane zadaszenie, siano, figurki baranków, gęsi, aniołów. Nocą obok tli się ognisko – dzięki ukrytym w środku lampkom LED. Są też sprzęty związane z rolniczą tradycją, np. cep i podkowa.

Nauka z RYFAM-y

Najtrudniejsze prace wykonuje Wilhelm. Tak już ma, że nie lubi nudy. Nigdy nie zdarza się sytuacja, w której nie miałby co ze sobą zrobić. Już z wyprzedzeniem wycina więc w warsztacie postacie z płyt wodoodpornych. Rzeźbi figurki ptaszków z lipowego drewna i konstruuje im ruszające się na wietrze skrzydła. Zrobił też imponujący wiatrak z ruchomymi śmigłami, górujący nad stajenką.

– 40 lat pracowałem w RYFAM-ie [Rybnickiej Fabryce Maszyn – przyp. P.K.]. No i przez 40 lat naoglądałem się, jak się rodzą maszyny – tłumaczy.

Skonstruowanie tak dużego wiatraka to spora sztuka, bo musi on wytrzymać silne wiatry.

Nawet 13-letni Mateusz, syn Ani i Marka Zielińskich, bierze udział w pracy. Wiernie namalował Funię, czyli psa mieszkającego w tym domu. To jedyny wizerunek w stajence sporządzony na zwykłym kartonie. – Dlatego w czasie deszczów czasem nam się marszczy ta Funia. W tym roku się jeszcze nie pomarszczyła – relacjonuje wesoło Ania.

Składanie stajenki trwa – bez pośpiechu – około 1,5 tygodnia. – Może ktoś się dziwi, że nie wolimy siedzieć w tym czasie przed telewizorem... Ale chcielibyśmy, żeby przejeżdżający tędy ludzie poczuli choćby taki drobny impuls: „To Pan Jezus się urodził” – mówi Ania. Uważa, że w każdej stajence muszą być elementy ruchome i świecące – żeby przyciągnęły dzieci. Wie to z doświadczenia, jako matka.

Chce, żeby w pamięci jej dziecka oraz innych dzieci zostało jakieś dobre wspomnienie, związane z wcielonym Bogiem leżącym w żłóbku. – A punkt pierwszy jest taki, że jeśli ten prąd w okresie Bożego Narodzenia ma się świecić, to nie barankowi albo choince. Niech świeci Temu, dla którego są te święta – mówi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama