Nowy numer 43/2020 Archiwum

Z Anią ci się upiecze

Była o krok od zdobycia statuetki. Kibicował jej cały Śląsk i fani rozsiani w różnych częściach Polski. Teraz czytelnikom „Gościa” opowiada o daniach przygotowywanych na wigilię w jej rodzinie.

Anna Kawa-Kułyk jest finalistką ostatniej edycji popularnego programu kulinarnego MasterChef. Mieszka w Katowicach, jest żoną i mamą dwójki dzieci, pracuje we francuskiej korporacji. Fani programu zapamiętali jej mocno podkreślony czerwoną szminką uśmiech, otwartość i zadziorność. Jest przesympatyczną Ślązaczko-góralką. Taka też jest jej kuchnia – dużo w niej polskiej gościnności i mieszanki smaków różnych regionów kraju. Miłości do gotowania uczyła się od swoich babć, góralki z okolic Spiszu i Ślązaczki, oraz mamy. Dzięki mężowi, który jest Łemkiem, i teściowej poznaje kuchnię wschodnią. Jak wygląda jej wigilijny stół? Potraw jest więcej niż dwanaście.

– Zawsze są trzy zupy, z każdej kultury po trochu. Jest tradycyjny barszcz z uszkami z grzybami zbieranymi przez moją ciocię w górach; do tego jest tradycyjna postna zupa grzybowa i kisielica pochodzenia łemkowskiego robiona na żurku, bardzo gęsta, przepyszna w smaku, z ziemniakami posypanymi prażoną cebulką – wyjaśnia. Na stole lądują też pierogi: ruskie, z kapustą i grzybami, z pieczarkami; kapusta z grochem, kapusta z prawdziwkami, a na deser makówki lub bobalki – kluseczki maczane w masie miodowo-makowej, pochodzące z kuchni góralskiej. Nie można też zapomnieć o kompocie z suszonych owoców i o karpiu.

Jak przygotować wigilijny barszcz? Do przygotowania zakwasu potrzebne są surowe buraczki, ciepła przegotowana woda, czosnek, odrobina pieprzu, liść laurowy. – To wszystko umieszczamy w garnuszku glinianym bądź szklanym. Buraczki musimy zalać w całości do samej góry i odstawiamy je w ciemne miejsce do zakiszenia – wyjaśnia. Do barszczu, oprócz zakwasu, dorzucamy świeże buraki. Należy też zrobić wywar na świeżych warzywach – na marchewce, selerze, porze, pietruszce i liściu laurowym. Ania dzieli się też sekretem. Do ugotowanego barszczu należy dodać… odrobinę soku malinowego. – Nadaje słodyczy i koloru. Do tego jeszcze majeranek i jest rewelacja – przyznaje. Barszcz podaje się z uszkami. Kiedy pytamy Anię o patent na dobre uszka, przyznaje, że jest nim… jej teściowa. – Robi najlepsze uszka, i najlepsze ciasto na pierogi. Ona dba o ciasto, ja o farsz – mówi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama