Nowy numer 29/2021 Archiwum

Oddech dla Jacka

Aby ratować życie kumplowi, młodzi ludzie z Lędzin zebrali w trzy lata ogromną kwotę 230 tys. złotych. Brakuje im jeszcze 120 tysięcy.

Przywalił pięścią

Czy mieli wpadki wynikające z braku doświadczenia? – Oczywiście, że popełniamy błędy. A zaraz na początku mieliśmy megawpadkę – wspomina Marcin. – Zorganizowaliśmy turniej piłki halowej z seniorskimi drużynami, m.in. katowicką Gieksą, bardzo popularną w tej okolicy. O 20.00 w przeddzień dostaliśmy telefon, że GKS nie da rady przyjechać. Myśleliśmy, że już po wszystkim. Pogadaliśmy z kibicami i na szczęście przyszli, hala była prawie pełna. Od tego czasu zawsze się boję, że główna atrakcja nie wypali. Po 10 razy dzwonię do wykonawców, czy na pewno będą – śmieje się Marcin.

Okazało się, że ludzie z ekipy, która z potrzeby serca zbiera pieniądze dla Jacka, przy okazji sporo się nauczyli. Niektórzy pokonali swój strach i wyszli na scenę. Inni musieli szybko radzić sobie z trudnymi sytuacjami na imprezach, np. gdy ktoś z gości był niezadowolony. Chodzili po sponsorach, wynajmowali sale – i niepostrzeżenie nabywali mnóstwo umiejętności. A organizowane przez nich imprezy stawały się coraz lepiej dopracowane.

Bywało też przy tym wesoło. Marcina rozbawiło, kiedy dziennikarka telewizyjna instruowała Jacka, co dokładnie ma powiedzieć do kamery. Chłopak pokazał wtedy charakter i udowodnił, że nie jest popychadłem. – Patrzymy, aż tu nagle Jacek przywalił pięścią w stół. Stwierdził, że nie chce tak reżyserowanej wypowiedzi i powie, co ma do powiedzenia... Wszyscy wokół zaczęli go przekonywać, żeby dla dobra sprawy odpuścił. Ale Jacek i tak w sumie postawił na swoim – śmieje się Marcin. – No tak... Nie lubię sztucznych sytuacji – komentuje wesoło Jacek.

Przeszczepy płuc są w Polsce refundowane, ale wykonuje się ich niewiele. Nie wiadomo, czy Jackowi uda się na taki „załapać”, kiedy będzie go potrzebował. – A więc zbieramy pieniądze dalej, zamiast zdawać się na los – mówi Marcin.

Teraz Jacek czuje się lepiej, pewnie dzięki nowym lekom. Z przeszczepem nie trzeba więc się spieszyć. – Cieszymy się, że nie mamy noża na gardle i możemy na spokojnie uzbierać resztę kwoty. A gdy ją nazbieramy, to później będziemy pomagać komuś następnemu – zapowiada Marcin Majer.

W niedzielę 25 września ta ekipa organizuje piknik rowerowy: 16-kilometrową przejażdżkę przez pola i lasy z Lędzin do Bierunia i z powrotem. Wpisowe idzie w całości na ratowanie Jacka, a dzięki sponsorom każdy uczestnik dostanie koszulkę, kiełbasę i napój. Kto chce dołączyć, niech do wtorku 20 września dzwoni pod nr 530 976 104.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama