Nowy numer 24/2018 Archiwum

Dogadacie się

– Przyjechał Spes, czyli nadzieja z Katowic – tymi słowami co roku witał ich ks. Helmut Piechota z Jełowej.

Rafał to wieloletni obozowicz. Ma zespół Downa. Na zajęciach sportowych w Zawoi skręcił kostkę. Trzeba było ją zabandażować i nieco zwolnić. Rafał wycofał się więc prawie ze wszystkiego. Poza nieszporami. „Może powinieneś odpocząć, masz skręconą kostkę, jest późno, jesteśmy zmęczeni” – zaproponowała mu Monika, jego asystentka. – Nie za bardzo chciało mi się iść, miałam nadzieję, że spasuje – przyznaje po latach. Ale Rafał w tej kwestii jest nie do zdarcia. Wziął pod rękę brewiarz i pomaszerował. – I dzięki niemu byłam na każdej modlitwie na obozie. Tak uczestnicy przyciągają mnie do Pana Boga.

Młotek od głupoty

Robertowi zimą na obozie w Kuraszkowie asystowała Dorota. Wokół schroniska młodzieżowego o wdzięcznej nazwie „Dworek” ustawione są różne postaci z drewna. Jest i wielki młot do „wybijania głupoty z głowy”. Robert, zobaczywszy go, stwierdził: „O, Dorota, idziemy, idziemy!”.

– Wzięłam młot i udawaliśmy, że wybijam mu głupotę z głowy. Pośmialiśmy się, chcę wracać do ośrodka, na co on: „Dorota, teraz tobie!” – mówi wolontariuszka. Monika Pinkowska, Dorota Romanowska i Ada Grodzka aktualnie mieszkają we wspólnocie św. Józefa na katowickim Brynowie. To mieszkanie wynajmowane przez Stowarzyszenie na rzecz Niepełnosprawnych Spes. Mieszkańcami domu są również Ela Hagno i Jacek Wesołowski. Ich najbliżsi już nie żyją. Na nowo jak w rodzinie czują się „u Józefa”. – Mogę zrobić herbatę? – pyta Ela. Kuchnia i prace gospodarcze to jedne z jej ulubionych zajęć. Wychodzi z salonu. Po chwili wraca. Przynosi jeden kubek dla siebie. Znów wychodzi. Na stole pojawia się i druga herbata. Dla Jacka. Ela lubi zamiatać podłogę, co sobotę myć łazienkę i chodzić do kościoła. – Śpiewam i modlę się – przyznaje. – Ela zawsze nas woła na modlitwę wieczorną. To ona głównie o nią dba – chwali ją Monika. Idzie na deszcz. Jacek najwyraźniej jest już zmęczony. Przysypia w trakcie naszej rozmowy, ale siedzi dzielnie do samego końca. Lubi tworzyć budki lęgowe dla ptaków. To jedne z zajęć prowadzonych od poniedziałku do piątku na warsztatach terapii zajęciowej przy parafii ojców franciszkanów w Starych Panewnikach.

Zwolnij!

Jacka, Elę, Monikę i Dorotę w to lato nie przywita ks. Helmut, lecz księża posługujący w Kuraszkowie koło Wrocławia. Przez dwa tygodnie od 4 do 16 lipca będą mieszkać w otoczonym zielenią, malowniczym „Dworku”. Razem z nimi pojechać chce 30 uczestników. I cudownie byłoby, jakby każdy z nich miał swojego asystenta. Gwoli ścisłości: uczestnik to osoba niepełnosprawna intelektualnie, asystent to jej pełnosprawny pomocnik. – To nie są wyjazdy dla osób specjalnej troski. My traktujemy ich normalnie – przyznaje Monika. – Obóz dla uczestników to okazja, żeby doświadczyli przyjaźni, zwykłych codziennych czynności. Tam jest na to czas, jest asystent. Uczestnik może pół dnia zamiatać podłogę i nikt mu tego nie broni – uzupełnia Dorota.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama