Nowy numer 25/2018 Archiwum

Nazwy do wymiany

W Świętochłowicach jest ulica sowieckiego agenta – Marcelego Nowotki. W Rybniku – Władysława Hibnera, zabójcy. Ale już niedługo.

Samorządy mają rok na zmianę nazw ulic, placów i budowli, które propagują komunizm albo inny ustrój totalitarny. Ustawę, która je do tego zobowiązuje, podpisał 20 maja prezydent Andrzej Duda.

Dotąd niektórzy mieszkańcy takich ulic nie chcieli zmiany ze względu na koszt wymiany dokumentów. Nowa ustawa wychodzi im naprzeciw: dokumenty pozostaną ważne nawet ze starą nazwą ulicy. Nie trzeba ich wymieniać, aż same stracą ważność.

Na Śląsku komunistycznych patronów nie zostało już wielu – ale ciągle są. Na przykład w Rydułtowach swoją krótką uliczkę zachował... Fryderyk Engels. W PRL-u wokół było wielu gorszych patronów, a sam Engels nie miał krwi na rękach. Marne to jednak pocieszenie, bo komunistyczna ideologia, do której stworzenia Engels się przyłożył, przyniosła najkrwawszy totalitaryzm w historii świata.

Durne, nie zbrodnicze

Sąsiedni Rybnik czci ulicą Władysława Hibnera, komunistę, który dostał w II RP karę śmierci. To wystarczyło, żeby PRL uznał go za bohatera. Hibnera skazano jednak wcale nie za działalność w Komunistycznej Partii Polski.

Dostał wyrok za to, że uciekając przed policją, zastrzelił wraz z kompanem dwóch funkcjonariuszy i trzech przypadkowych przechodniów, w tym matkę i jej dziecko.

W tym samym mieście zachowała się też nazwa ulicy, której pewnie nie trzeba będzie zmieniać. Można by ją umieścić w kategorii „durne, ale nie komunistyczne”. To ulica „Byłych więźniów politycznych”. Do przełomu lat 70. i 80. XX wieku nazywała się po prostu „Więźniów politycznych”. Partyjni włodarze ówczesnego Rybnika przestraszyli się jednak, że w ten sposób czczą także tych „politycznych”, których pod kluczem trzyma... władza ludowa. Dodali więc do nazwy ulicy słowo „byłych”. Najzabawniej było, gdy kilka lat później w wyniku amnestii komuniści wypuścili większość więźniów politycznych, którzy w ten sposób też stali się „byli”... Brzmi to jak scenariusz komedii Barei, ale wydarzyło się w Rybniku naprawdę – i już pozostało w nazwie do dziś.

Miastem, w którym komunistycznych nazw uchowało się – w porównaniu z sąsiadami – sporo, są Świętochłowice. Znajdziemy tu ulicę Marcelego Nowotki, zwolennika odebrania Polski niepodległości i włączenia jej do... Związku Sowieckiego. W czasie II wojny światowej, po przeszkoleniu w Moskwie, Nowotko dotarł do Polski na spadochronie jako dowódca sowieckiej siatki dywersyjnej – czyli Polskiej Partii Robotniczej. Już w 1942 r. został jednak zamordowany – prawdopodobnie z powodu wewnętrznych porachunków między komunistami.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama