Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pierwszy znak wiary

Metropolitalny Kongres Misyjny: trudno ogarnąć wszystko, co działo się w kwietniową sobotę w Rudach. Daleko Pan posłał nas z Dobrą Nowiną!

Wiele skumulowanych symboli, słów – ważnych i przejmujących, wydarzeń drobnych, ale wzruszających. Mała, może ośmioletnia dziewczynka przy stoisku misyjnym Misjonarzy Afryki (ojcowie biali) przygląda się z zachwytem wystawionym tam ozdobom, zabawkom, materiałom (nawet skóry węża były!). Po drugiej stronie stołu potężnie zbudowany, może dwumetrowy misjonarz o. Antoni Markowski w białej sutannie i bordowym fezie na głowie, z dużym różańcem na szyi. – Może tę muszelkę byś chciała? – pyta. – Ale ja już nie mam pieniędzy – dziewczynka patrzy z żalem na wisiorek. – Pięć złotych to kosztuje – mówi misjonarz. – A 4,50 mogłoby być? – dziecko najwyraźniej typu bystrzak. – Pewnie, że i 4,50 może być – mówi ksiądz. Targ dobity. – Te pieniądze pójdą na misje, do Afryki – mówi ojciec biały. Radość, chwila zachwytu, odrobina dalekiego, ale już nie obcego, świata w dłoniach.

Na pierwszej linii

I tę chwilę znad misyjnego straganu trzeba pomnożyć co najmniej przez tysiąc. A potem dodać tyle samo głośnych i cichych modlitw, westchnień, myśli o tym, jak daleko Pan posłał nas z Dobrą Nowiną.

Ponad tysiąc członków z około 40 kół, ognisk misyjnych i grup przyjaciół misji z archidiecezji katowickiej, diecezji gliwickiej i opolskiej, a także sosnowieckiej spotkało się w Rudach podczas Metropolitalnego Kongresu Misyjnego. Dzieci, młodzież i dorośli. – Niech pierwszym i ostatnim znakiem naszej wiary, naszej przynależności do Chrystusowego Kościoła, naszej misyjnej postawy będzie głoszenie Ewangelii, Dobrej Nowiny o miłości Boga do człowieka! I wspieranie tych, którzy są na pierwszej linii ewangelizacyjnego frontu. Pamiętajmy o nich i wspierajmy ich. Świadomość posiadania zaplecza materialnego i duchowego bardzo im pomaga! – apelował do uczestników kongresu abp Wiktor Skworc, który przewodniczył Mszy św. w rudzkiej bazylice – sanktuarium Matki Bożej Pokornej. Koncelebrował bp Paweł Stobrawa i kilkudziesięciu kapłanów – duszpasterzy spraw misyjnych, byłych i obecnych misjonarzy (m.in. z Togo, Peru, Paragwaju, Tanzanii, Argentyny, Chin). Wielkie wrażenie – także na najmłodszych – wywarło świadectwo wypowiedziane przez ks. Jana Stanisława Hou Yongwanga, Chińczyka niedawno wyświęconego na kapłana. Jego pradziadek był pierwszym w wiosce, który nawrócił się do Chrystusa. Za wiarę został zabity w 1974 r. w czasie tzw. rewolucji kulturalnej. Jego dziadkowie i rodzice byli więzieni za wiarę. On sam musiał przyjąć święcenia potajemnie, bez udziału rodziców, przed świtem, w małej kaplicy więzionego w areszcie domowym od 28 lat biskupa. Innego rodzaju świadectwo złożył diakon stały Leoš Halbrštát, krajowy dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Czechach. Mówił, rzecz jasna, o św. Wojciechu (23 kwietnia to dzień jego wspomnienia w Kościele) – swoim rodaku, który na ziemie polskie niósł Ewangelię. – Dziś Czechy często nazywane są krajem misyjnym. Dziwne to i smutne, bo przecież Ewangelia głoszona jest u nas już ponad tysiąc lat. Nam nie brakuje głoszenia. Nam brakuje doświadczenia miłości Bożej, radości Ewangelii. Dlatego ważne jest nie tylko, żebyśmy znali Ewangelię, ale byśmy żyli jej radością i nią się dzielili – mówił diakon L. Halbrštát.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama