GN 28/2018 Archiwum

Pasterz i owce… z aborcją w tle

Czego świat potrzebuje? Nie tylko nazwania zła złem, ale też pochylenia się nad grzesznikiem. Najmocniej w konfesjonale.

W Niedzielę Dobrego Pasterza, w Roku Miłosierdzia, na marginesie toczącej się dyskusji o obronie życia, myślę o Jezusie oraz o tych, którzy poszli za głosem powołania. O tych, którzy – będąc zwyczajnymi, słabymi ludźmi – pragną być takimi jak On dla swoich owiec: przywoływać je, brać na ręce, ochraniać, pocieszać. Rozgrzeszać poranionych ludzi i dawać im nadzieję na świętość.

Ostatnio przeczytałam dwa listy młodych kobiet, które poddały się aborcji, i odpowiedź kapłana – taką, jaką zapewne chciałaby usłyszeć każda osoba, która odczuwa ciężar tego (czy każdego innego) grzechu (ks. Janusz Wilk, „Pytania z drogi życia”, Katowice 2010, Wydawnictwo Emmanuel). Listy wyrażają cierpienie tych kobiet; jedna z nich pisze m.in.: „bardzo tego żałuję, płaczę po nocach, czuję się oddalona od Boga (…). Nie potrafię wybaczyć sobie tego, co zrobiłam”. Druga po kilku miesiącach budziła się w środku nocy z dreszczami i ciągle patrzyła na jedyne zdjęcie USG, jakie zostało jej po dziecku. „Tak strasznie żałowałam tego, co zrobiłam” – wyznaje. Wyspowiadała się. „Od tej pory czuję się lepiej” – pisze. Ale wciąż ma wielkie poczucie żalu i tęskni za swoim dzieckiem. Kapłana prosi o modlitwę: „aby konsekwencje grzechu, który popełniłam, nie dotknęły ludzi mi bliskich”.

Poruszyła mnie, a nawet zaskoczyła, odpowiedź księdza – miłosiernego pasterza, który nie ocenia, nie dramatyzuje, tylko z miłością stara się opatrzyć rany i pomóc kobietom zwyczajnie żyć i dążyć do świętości. „Nie trać czasu i nie zadręczaj się. (…) Jesteś gotowa, by otrzymać odpuszczenie tego grzechu (…) – informuje autorkę pierwszego listu. – Czasu nie cofniesz. Po spowiedzi otrzymasz dar wybaczenia i pokoju. Odczujesz Bożą miłość, zaczniesz żyć. Zadbasz, aby w przyszłości być świętą żoną i matką. Włączam Cię w moją modlitwę”. Dalej zaś radzi, by kilka dni po spowiedzi dziewczyna poszła do jakiegoś kościoła czy gdzieś, gdzie dobrze się czuje i może być sama, i by tam poprosiła swoje dziecko o wybaczenie, że nie mogło przyjść na świat. „O nie bądź spokojna – jest u Boga. Będzie Cię wspierać. Wybaczysz też sama sobie” – zapewnia.

Pomódlmy się dziś za wszystkich znanych nam, ale także nieznajomych kapłanów. Niech Jezus Dobry Pasterz jaśnieje w ich życiu i niech dzięki ich posłudze znika każdy nasz grzech, choćby najbardziej „szkarłatny”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Paweł
    18.04.2016 10:42
    Sumienie zawsze można zagłuszyć i nie mieć żadnych wyrzutów po zabójstwie własnego dziecka. A kto Pani powiedział ze dziecko jest dopiero po 24 tygodniu ciąży? Widac właśnie jak ktoś tej Pani swoje zdanie narzucil, a żeby nie mieć wyrzutów sumienia trzeba uparcie stać przy swoim, że dziecka nie było cóż za cynizm i brak miłości względem własnych dzieci.
    doceń 8
  • Barney
    18.04.2016 10:59
    @Janina - tak pokrótce odpowiadając na "serię" ostatnich pytań - zgodnie z naszą wiarą, nasze życie nie należy do nas, tylko do Boga. I choćby w tym kontekście Twoje i moje życie należą do Niego, a wraz z nim również i takie "detale" jak samopoczucie.

    Wracając do kwestii "zarodka" - tutaj nawet nie wychodząc z gruntu wiary, tylko "twardej wiedzy", dostępnej dla każdego - ten "zarodek" dysponuje unikalnym i niepowtarzalnym materiałem genetycznym (odmiennym od kopii materiału matki czy ojca), a do tego będącym organizmem o ograniczonej autonomii. Więc spełnia biologiczne przesłanki do uznania go za człowieka. Nie ma zatem ani przesłanek natury stricte, nazwijmy to "logiczno-rozumowej", ani tym bardziej teologicznej, aby odmawiać człowieczeństwa temu "zarodkowi". A nie ma żadnej sprzeczności między tymi dwoma podejściami - bowiem w chrześcijaństwie uznajemy Boga za Logos (nie zaś za wolę, jak w islamie), co za tym idzie - nic, co rozumne, nie jest bezbożne ( co najwyżej może się zdażyć, że "coś" bezbożnego może nosić pozorne znamiona rozumności), zaś wszystko, co nabożne, jest i rozumne(sensowne, normalne, dobre itd). Inna sprawa, że pisząc "wiem i nie dam się przekonać", z własnej woli zamykasz sprawę. Ergo - chcesz mówić, ale nie chcesz słuchać.

    Poza tym wysunę tezę (opieram się na tym, co napisałaś w poście), ze wychodzisz z założenia, że to co mówią duchowni wynika z jakichś ich osobistych preferencji (bo kierujesz ten zarzut do duchownych, a nie do Kościoła jako takiego). A to założenie jest z gruntu fałszywe, bo prezentują oni nauczanie KRK w tej materii, co więcej - jako duchowni mają moralny obowiązek to nauczanie propagować. Czym innym jest przeciwstawianie się prywatnej tezie duchownego na temat jakiejś dyskusyjnej kwestii, a czym innym występowanie przeciwko oficjalnemu nauczania KRK w danej sprawie. Występując przeciwko temu nauczaniu, sama przeczysz swoim słowom - "Jestem katoliczką, praktykującą katoliczką...".

  • waldi
    22.04.2016 12:38
    Jest rzeczą niezwykle ważną, aby uświadamiać zbłąkanym kobietom, że aborcja jest zabiciem drugiego człowieka z premedytacją i nic mniej.
    Tego zła nie wolno lekceważyć, poklepując po plecach i mówiąc, no cóż takie jest życie, co się stało to się nie odstanie. Nie można głosić fałszywego miłosierdzia, które niweluje grzech.
    Odpowiedzialność za życie dziecka spoczywa na matce i ojcu, ale także na tych wszystkich, którzy mówią prawdę lub nieprawdę o złu aborcji. Niestety, współcześnie, także w Kościele katolickim ten potworny grzech zaczyna się pomniejszać w imię fałszywego współczucia.
  • nikodem1306
    25.04.2016 18:17

    Do "Janina":
    A co ma do tego Ziobro i Kaczyński? Obecne starania o zmianę ustawy dopuszczającej aborcję w niektórych przypadkach to inicjatywa środowisk pro-life, a nie PIS. Jestem za życiem, bo jestem po prostu katolikiem. Zabijanie dzieci i moja wiara się wzajemnie wykluczają.

    Czy ktoś uchylił albo zmienił przykazanie "Nie zabijaj"? Morderstwo nie jest morderstwem, a morderca mordercą, bo... tak stanowi prawo napisane przez człowieka?
    Pozwól że zapytam retorycznie: co jest ważniejsze dla katolika: prawodawstwo ludzkie czy przykazania boskie?
    Prawa boskie są niezmienne i takie pozostaną do końca świata. Jezus powiedział, że "Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni." (Mt 5, 18). Powiedział też, że "Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim" (Mt 5, 19).
    Bóg powiedział "Nie zabijaj", a nie "Nie zabijaj, ale od tej zasady są wyjątki...".
    Z czego będziemy rozliczani po śmierci na sądzie, gdy staniemy przed Bogiem: z życia zgodnego z napisanymi przez ludzi konstytucjami i ustawami, czy z życia zgodnego z Dekalogiem?
    “Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości” – przypomina nam św. Jan od Krzyża (Sentencje, 64; KKK 1470). Na sądzie szczegółowym każdy pozna dokładnie prawdę o sobie, o swojej miłości i jej brakach. Jak wtedy wytłumaczy się matka-zabójczyni: że zabiła swoje dziecko, łamiąc jednoznaczne boże przykazanie, bo ustawa jej na to pozwalała?
    Przesłuchiwani przed Sanhedrynem Św. Piotr i Apostołowie powiedzieli w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5, 29).

    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama