Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Tym razem nie o górnikach

Kiedy Pan Bóg stworzył świat i rozdzielił ziemię pomiędzy ludzi, przyszli do niego jeszcze Ślązacy. Okazało się, że przy podziale języków, zapomniał o nich. „Nic wom już niy łostało – zafrasowoł sie Ponbóczek. – Ni ma rady, bydziecie godać tak jak jo!”.

Ta zabawna opowieść otwiera niezwykłą książkę dla dzieci i dorosłych o historii Śląska, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Żwakowskie. – Piszę takie książki, jakie sam chciałbym swoim dzieciom czytać – powiedział w jednym z wywiadów Waldemar Cichoń, pisarz, który na koncie ma już sześć książek dla najmłodszych i właśnie kończy pisać siódmą. 
Spod jego pióra wyszła seria książek o przygodach sympatycznego, nieco nieokrzesanego kota o imieniu Cukierek. Pierwszy tom „Cukierku, ty łobuzie!” napisał dla swojego rodzonego syna. Wiadomo, że dzieci są surowymi krytykami. Tym większy sukces, że opowiadania o Cukierku są tak chętnie czytane i kupowane. Pisarz przyznaje, że tworząc postać zwariowanego kota, starał się myśleć jak… kot.


Cichoń z krwi i kości jest Ślązakiem. Urodził się w Tychach i tam nadal mieszka z rodziną. Z wykształcenia jest politologiem, studiował w Katowicach, potem przez wiele lat pracował jako dziennikarz śląskiej prasy lokalnej i regionalnej. Kiedyś w wywiadzie dla jednego z portali literackich powiedział, że drażni go sposób mówienia o Śląsku, myślenia o Śląsku i przedstawiania Śląska.

– Skojarzenia z tym regionem są przecież takie same od lat: orkiestra górnicza, krupniok, serial „Święta wojna” z tym nieszczęśnie karykaturalnym Bercikiem – żalił się. – Jesteśmy postrzegani jako śmieszny ludek, który żyje na południu Polski, dziwnie mówi i wydobywa węgiel…
Żeby wyrazić sprzeciw wobec takiej narracji i ukierunkować myślenie o Śląsku wśród najmłodszych czytelników, napisał dla nich tę książkę. „Zdarziło się na Ślonsku. Łopowieści niysamowite niy ino dlo bajtli” to jedenaście niezwykłych opowieści z historii regionu. Autor przekonuje, że na Śląsku, jak i w każdym innym miejscu na ziemi, zawsze rodzili się, pracowali i umierali wielcy ludzie, których życie zmieniało dzieje świata. Taka jednak cecha Ślązaków, że o własnych sukcesach zwykle nie potrafili głośno mówić, pijarowsko „sprzedawać” swoich zdolności, swojej pracowitości i wytrwałości.

Nietuzinkowe losy wielkich Ślązaków nie są powszechnie znane nawet w regionie. Smutne są wyniki badań, które mówią, że dziewięćdziesiąt procent uczniów śląskich szkół nie potrafi wskazać ani jednej wybitnej postaci pochodzącej z ich małej ojczyzny.
A przecież wiele z tych historii jest jak gotowy scenariusz filmowy. Waldemar Cichoń opisuje niezwykłe postaci, np. Karola Godulę, którego życie było jak wyciągnięte z baśni. Urodzony w Makoszowach, syn prostego leśniczego i stróża lasu, był bardzo bystrym, pracowitym chłopcem. Śląski szlachcic hrabia Karol Franciszek von Ballestrem dostrzegł w dziecku niezwykłe zdolności i zainwestował w jego edukację. Dzięki swojej pracy, uczciwości i wytrwałości Karol wkrótce stał się jednym z najbogatszych ludzi w całym Cesarstwie Niemieckim, na terenie którego w tym czasie znajdował się Górny Śląsk. 
To nie koniec niezwykłej opowieści o człowieku, który z przysłowiowego pucybuta stał się milionerem. Dzieje Goduli były tak niezwykłe i niespotykane na Śląsku, że prości ludzie oskarżali go o konszachty z czartem.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama