Nowy numer 44/2020 Archiwum

Rower to jest to?

Kiedyś jeździły tam pociągi, teraz mogą zastąpić je rowery i rolki.

Pomysł na wykorzystanie dawnych, głównie poprzemysłowych tras kolejowych w śląskiej aglomeracji ma stowarzyszenie Rowerowe Katowice wraz ze śląskim oficerem rowerowym. Rozwiązanie wzorowane jest na Zagłębiu Ruhry, gdzie w miejsce dawnych torów kolejowych utworzono 101-kilometrową trasę rowerową. Dziś to jedna z dróg zarządzanych na poziomie landu (odpowiednik Zarządu Dróg Wojewódzkich). Łączy wszystkie miasta w tym regionie Niemiec i cieszy się ogromnym powodzeniem. 


Katowice na rowery


Velo Silesia, bo tak nazywa się projekt wzorowany na doświadczeniu naszych zachodnich sąsiadów, w dalekiej perspektywie mogłaby prowadzić od Jaworzna do Gliwic oraz od Raciborza do Tarnowskich Gór, odbijając po drodze do ościennych miast. Obecnie stowarzyszenie chciałoby wybudować jej pierwszy odcinek łączący Katowice z Chorzowem.

Trasa prowadzić ma od Załęskiej Hałdy, wiaduktami nad autostradą A4 oraz ulicą Bocheńskiego, w poprzek ulicy Kolońskiej, przez osiedle Witosa do Chorzowa-Batorego. 
– Odcinek, który chcielibyśmy, żeby był pierwszym etapem całego projektu, jest w dobrym stanie technicznym. Ponadto zapewnilibyśmy alternatywę dla jazdy ulicami Bocheńskiego czy Gliwicką, gdzie samochody mkną bardzo szybko i rowerzyści czują się tam mało komfortowo. Chcemy przekonać miasto, żeby przystąpiło do rozmów z właścicielem gruntów – zdradza Tomasz Pelc ze stowarzyszenia Rowerowe Katowice. – Dziś aż trudno sobie wyobrazić, że możemy mieć kilkadziesiąt kilometrów wygodnej, bezpiecznej, ciągłej trasy, gdzie po pierwsze nie byłoby samochodów, a po drugie mogliby poruszać się nią rowerzyści, rolkarze, piesi, osoby z kijkami – wymienia Pelc. 


Szybciej, taniej i zdrowiej


Urząd marszałkowski zagospodarował 250 tys. zł na audyt tras dawnych kolei przemysłowych. Dzięki niemu wiadomo będzie, do kogo należą poszczególne odcinki, czy istnieje potencjalna możliwość ich wykupu, w jakim są stanie oraz ile potencjalnie osób może z nich skorzystać.


– Drogi biegnące śladami dawnych linii kolejowych byłyby szkieletem transportu rowerowego w aglomeracji, od którego prowadziłyby odnogi do pobliskich dzielnic czy interesujących punktów aglomeracji. Liczymy tu na współpracę z samorządami, które mogą uatrakcyjnić swoje tereny poprzez skomunikowanie ich trasami rowerowymi. Niektórzy pytają, dlaczego interesują nas właśnie dawne trasy kolejowe.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama