GN 24/2018 Archiwum

Oto, jak kończy się świat

Te zapiski pozostawały w ukryciu przez 70 lat.

W końcu – szczęśliwie! – opublikowane zostały* w tłumaczeniu i z komentarzem Leszka Jodlińskiego, byłego dyrektora Muzeum w Gliwicach i Muzeum Śląskiego w Katowicach. „Mam świadomość, że sporządzenie tych notatek nie jest rzeczą bezpieczną, to jednak przeniosę na papier opis wszystkich ważnych wydarzeń, by wiernie oddać prawdę o rozpoczynających się trudnych czasach” – napisał 16 stycznia 1945 r. we wstępie do swojego dziennika ks. Franz Pawlar, kapelan w pałacu hrabiego Mikołaja von Ballestrema w Pławniowicach.

Autor – ksiądz

Franz Pawlar (po wojnie – Franciszek) urodził się w Bieńkowicach k. Raciborza (1909). Tam też zmarł w roku 1994 i jest pochowany obok kościoła. Studiował teologię we Wrocławiu i Innsbrucku, przyjął święcenia kapłańskie w 1935 r., na rok został wysłany do pracy na południu Francji, do Lyonu, potem został wikariuszem w kościele św. Józefa w Zabrzu, by w 1938 r. trafić do Pławniowic jako kapelan wielkiego przemysłowca von Ballestrema.

Tam przeżył wojnę i jej tragiczny dla Ballestremów koniec. Potem został duszpasterzem w Krzanowicach, aż do przejścia na emeryturę w 1980 roku. Badał, poznawał i opisywał historię, etnografię i archeologię Górnego Śląska. Zostawił bogate archiwum. Posługiwał się ośmioma językami.

Armia w Pławniowicach

„Dziennik księdza Franza Pawlara” obejmuje okres od 16 stycznia do 27 kwietnia 1945 r. i zawiera relację z wydarzeń związanych ze zbliżaniem się Armii Czerwonej do Pławniowic, a następnie jej tam kwaterowania i fatalnych tego skutków.

Dzisiaj, po kilkunastu latach starań o przywracanie pamięci ofiar Tragedii Górnośląskiej, nie jest już sensacją to, co żołnierze Armii Czerwonej robili na zdobywanych terenach. Wiemy: morderstwa cywilów, gwałty, grabieże. Zresztą autor nie koncentruje się na okrucieństwach. Ofiary zdarzają się w tekście jakby mimochodem, w trakcie trzeźwej narracji z następujących po sobie dni. Raz autor znajdzie zamarznięte w polu ciało, kiedy indziej przytoczy wieści o horrorze na plebanii w Sławięcicach. I tak co dzień, dyskretnie, bez martyrologii.

„Musiałbym się wstydzić przez całe życie”

Ksiądz Pawlar byłby znakomitym reporterem. Wstrząsa bez dramatyzowania. Jakkolwiek brzmi to nieco niestosownie – ten tekst czyta się znakomicie. Porusza nie przez emocjonalne opisy, lecz dzięki wrażliwości narratora połączonej z zimną krwią i precyzją pióra. Jak on to zrobił, kiedy wokół niego następował koniec pewnego świata, a na sąsiednich plebaniach mordowani byli księża koledzy?

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama