Nowy numer 13/2020 Archiwum

Najpiękniejsza w świecie

Dzieci. Ania po urodzeniu żyła półtorej godziny. Rodzice ją przytulili, zanim odeszła do nieba. I pomyśleć, że lekarze proponowali, żeby to dziecko wcześniej zabić.

Na końcu dr Wąsek-Buko umawia rodziców na poród w szpitalu, w którym zaopiekuje się nimi konkretny lekarz. Najczęściej to placówka bonifratrów w Katowicach, ale też i inne śląskie szpitale. Wysyła także na szpitalny oddział list z instrukcją, jak należy z podopiecznymi hospicjum postępować. – Jest tam na przykład napisane, czy rodzice chcą ochrzcić dziecko, czy nie. Albo że chcieliby, aby w tym chrzcie uczestniczyli dziadkowie. Wszystko po to, żeby rodzice nie musieli nikomu się tłumaczyć, dlaczego zdecydowali się urodzić chore dziecko. To tłumaczenie jest dla rodziców bolesne, bo, niestety, dla części ginekologów ich decyzja to „akt głupoty”. Z tego powodu nawet opieka ginekologiczna nad tymi matkami często bywa mocno ograniczona – ubolewa.

Akcja u bonifratrów

Denisa miała rodzić przez „cesarkę” w listopadzie zeszłego roku. Została już przyjęta na oddział u bonifratrów w Katowicach. A jednak poród zaczął się wcześniej, w nocy. Zdążył dojechać Rafał, dotarli jego rodzice i mama Denisy. Przyjechały ich siostry. Wszyscy powitali najmłodszego członka rodziny: maleńką Anię. Miała 2,7 kg i 52 cm, a na głowie czarne włoski. – Wiem, że każdy rodzic mówi, że jego dziecko jest najpiękniejsze na świecie. Nasze było – mówi Rafał.

– Za nic nie oddałabym tego, że mogłam pożegnać się z moim dzieckiem – dopowiada Denisa.

Przyszedł ksiądz, bonifrater. Siostra Rafała i jego przyjaciel, którzy mieli być chrzestnymi Ani, nie zdążyli dojechać; dotarli trochę później. Matką chrzestną dziewczynki została więc lekarka z oddziału noworodkowego. – Jesteśmy bardzo wdzięczni całemu personelowi – mówi Denisa.

Rafał obawiał się wcześniej swojej reakcji na umieranie córki. – Kiedyś myślałem o śmierci moich bliskich, o tym, jak będę przeżywał odejście rodziców. Nie sądziłem wtedy, że najpierw będę musiał pożegnać własne dziecko – mówi. – Na oddział wszedłem roztrzęsiony. Nie mówiłem tego jeszcze nikomu, tylko Denisie, ale w chwili kiedy Ania została ochrzczona, cały mój strach i napięcie w jednym momencie odeszły. Trudno to doświadczenie opisać słowami, ale w tej jednej chwili spłynęło na mnie wewnętrzne uspokojenie. Po tej łasce, którą dostała Ania, o 180 stopni zmieniło się moje spojrzenie na życie i śmierć, na to, co przychodzi i co nas dotyka – wyjaśnia.

Ania żyła pótorej godziny – w ramionach mamy i taty, otoczona dziadkami i ciociami. Potem zmarła.

Jej śmierć rozdarła serca Rafała i Denisy. – Jeśli będziemy mieć kolejne dzieci, i tak Ania zawsze będzie naszą pierwszą córką – mówią.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

  • Maniszka
    14.03.2016 22:40
    Wiem co to znaczy strata dziecka. Sama 1,5 roku temu straciłam moją ukochaną CÓRECZKĘ. Żyła zaledwie 5 dni. Dla mnie to zbyt krótko, ale dziękuję Bogu, że dane nam było przeżyć wspólnie chociaż te 5 dni. Nic nie jest w stanie wypełnić pustki po takim wspaniałym cudzie jakim jest dziecko. Tak naprawdę rodzice zawsze będą mieli swoją żałobę do końca życia po stracie dziecka. Jednak jak to już było wspomniane, jedynym pocieszeniem jest to, że spotkamy się z naszymi dziećmi w Niebie. U mojej Córeczki także stwierdzono po 2 badaniach prenatalnych wadę genetyczną i jedynym rozwiązaniem wg pani doktor z katowickiej kliniki to była aborcja w 24 tygodniu ciąży. Nigdy się na to nie zgodziłam i nigdy bym się nie zgodziła, ponieważ od początku moja Córeczka była dla mnie żywą istotą, BOSKIM CUDEM. Dla mnie usunięcie dziecka to zabójstwo. Cieszyłam się z każdej chwili, z każdej sekundy z moją Córeczką, bo to od początku było dla mnie najważniejsze, aby dać jej jak najwięcej miłości w jej krótkim życiu. Chciałam jej dać wszystko, przede wszystkim życie i to, że zasługuje jak każdy człowiek na godny pochówek katolicki. Również się zgodzę ze słowami Rafała, że gdy już dzieciątko zostanie ochrzczone to ten strach mija i czujemy, że nasza pociecha już jest bezpieczna, tam wśród aniołków. Wtedy jak dzieciątko się ochrzci to czuje się wtedy ten spokój, że wszystko wypełniliśmy i daliśmy temu dziecku (pod względem wiary). Kochani życzę Wam dużo siły, wsparcia i tej miłości, której najwięcej trzeba w takich sytuacjach.
    doceń 10
  • Gość
    04.10.2016 21:37
    A jak według Was wygląda aborcja? Tak samo jak poród.
  • manna
    10.02.2020 20:03
    Moze to jest ciezka porada, ale polecam jak tylko organizm sie zregeneruje to zajsc w ciaze, to pomoze walczyc ze smutkiem...
    doceń 0
  • Ania
    10.02.2020 21:15
    Dziękuję za Wasze świadectwo.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama