Nowy numer 33/2018 Archiwum

Głowę nosiłem wysoko

O traktowaniu pracy jako towaru i wyższości rozumu nad siłą z prof. Janem Wojtyłą rozmawia Aleksandra Pietryga.

Aleksandra Pietryga: Środowisko akademickie zwykle chętniej wiązało się z PO niż z PiS…

Prof. Jan Wojtyła: Profesorowie powinni wiązać się z wartościami. Nie ulega wątpliwości, że aksjologia wyrażana w różnych dokumentach Prawa i Sprawiedliwości jest bliska katolickiej nauce społecznej. Ja jestem związany z łacińską maksymą, wypisaną na portalu w Collegium Maius, „Plus ratio quam vis” [Więcej znaczy rozum niż siła – przyp. A.P.]. Uważam, że racja argumentu powinna przeważać nad racją siły. Do parlamentu chciałbym wnieść głos rozsądku, wskazywać dobre projekty, które dają szansę rozwoju człowieka, zająć się zwłaszcza promocją godności pracy.

Nie doświadcza Pan ostracyzmu w środowisku profesorskim?

Ja się nigdy nie poddawałem presji. Zawsze nosiłem głowę wysoko, czy to w okresie PRL-u, czy później. Nawet kiedy docierały do mnie głosy ostrzeżenia. Są sprawy, w których nie może być mowy o kompromisie. W innych trzeba widzieć jego granice. Tym razem także podejmuję to wyzwanie, mając nadzieję, że jest szansa realizacji tego, co jest dobre dla człowieka.

A konkretnie?

Mamy przygotowane określone koncepcje, konkretne projekty i rozwiązania dotyczące między innymi reformy ustroju pracy w Polsce. Te propozycje idą w kierunku promocji godności pracy. Trzeba proponować systemowe rozwiązania w sprawie zatrudnienia. Prawo pracy z natury rzeczy jest prawem ochronnym. Ma chronić słabszą stronę stosunku pracy. Zakres tego, co trzeba naprawić, jest bardzo szeroki. Pracy nie można traktować jako towaru. Praca ma rozwijać człowieka, stanowić podstawę do budowania rodziny.

Jako członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy był Pan współautorem projektów kodeksu pracy i zbiorowego prawa pracy.

Gdyby te kodeksy weszły w życie, to dzisiaj nie byłoby problemu z umowami śmieciowymi czy, jak ja je nazywam, z umowami wyzysku. Wysokie bezrobocie czy emigracja zarobkowa powinny być wyrzutem sumienia dla rządzących. Niestety, żaden z projektów przeciwdziałających takiej sytuacji, przygotowanych przez Komisję czy PiS, nie ujrzał światła dziennego w postaci ustawy. Gotowe projekty nawet nie były poddawane konsultacjom społecznym. Były niewygodne dla polityki gospodarki liberalnej, która w taniości pracy upatruje źródła zysku.

Ubiegłoroczne wybory do samorządów pokazały, że poziom rozgoryczenia społecznego jest duży. Jeśli Polakom nie chciało się pójść do urn, by mieć realny wpływ na porządkowanie własnego podwórka, czy można mieć nadzieję na wysoką frekwencję podczas wyborów do parlamentu?

Trudno powiedzieć, na ile kandydaci przekonają do swoich racji wiedzą i osobistym przykładem.Ogólnikowe koncepcje, niejasne programy wyborcze, ignorowanie przez lata opinii społecznych, to wszystko łamie wolę praktykowania demokracji. A jednak ludzie sumienia mają prawo, a nawet obowiązek poszukiwać nowych dobrych rozwiązań i wskazywać je rządzącym, pod warunkiem, że oni będą chcieli słuchać. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama