Nowy numer 43/2020 Archiwum

Emeryt na eksport

Biskupi katowiccy nieraz mówili: Idźcie do Józefa. On ma doświadczenie, on poradzi…

Co robi ksiądz na emeryturze? Zwykle cieszy się zasłużonym odpoczynkiem. Może też, jak każdy normalny człowiek, nareszcie zająć się pasjami, na które przez całe życie brakowało czasu. Pan Bóg ma jednak wyjątkowe poczucie humoru. Ks. Józef Pawliczek przyznaje, że tak właśnie jest. Jego sielskie życie emeryta trwało dość krótko. Pewnego dnia w 2009 roku odebrał telefon i w słuchawce usłyszał głos abp. Damiana Zimonia, ówczesnego metropolity katowickiego: „Byłbyś potrzebny we Lwowie. Pojedziesz?”. Abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski potrzebował kompetentnej osoby do organizacji pracy kurii we Lwowie. W ten sposób trafił do ks. Józefa, emerytowanego kanclerza katowickiej kurii. – Ani mi się nie śniło, ani nigdy na myśl nie przyszło, że na starość zamieszkam na Ukrainie – mówił kiedyś ks. Pawliczek w rozmowie z katowickim „Gościem”.

Przyjął wyzwanie czy raczej wezwanie. Po przyjeździe został mianowany wikariuszem generalnym. W praktyce oznacza to, że posiada takie same kompetencje jak biskup diecezjalny z wyłączeniem kwestii, które prawo kanoniczne zastrzega dla niego. Pracy mu nie brakuje. Księża z diecezji katowickiej, którzy pracują na Ukrainie, cieszą się, że mają go blisko siebie. Duszpasterstwo w tych rejonach jest raczej indywidualne. Dlatego księża doceniają każdą możliwość spotkania. – Kiedy mają kapłańską pielgrzymkę, robią wszystko, żeby na nią przyjechać – potwierdza ks. Józef. – Wielu z nich, aby dotrzeć do Lwowa na godzinę 10.00, musi wyjechać z parafii w środku nocy. Ks. Pawliczek 22 maja skończył 74 lata. W tym roku mija 50. rocznica jego święceń kapłańskich. – To dostatecznie długa perspektywa, by dostrzec, jak wiele w Twoim życiu, w Twojej kapłańskiej posłudze było z mocy, światła i Bożego działania – mówił abp Wiktor Skworc podczas jubileuszowej Mszy św. – Ile w ciągu tych 50 lat było ze świętości samego Boga… Arcybiskup opowiedział o pracy ks. Józefa w diecezji katowickiej. – W kurii przynależałeś niejako do krajobrazu, a biskupi katowiccy nieraz mówili: „Idźcie do Józefa. On ma doświadczenie, on poradzi…”.

Pomimo wieku ksiądz Józef ma w sobie wiele zapału i energii. Jest też niezwykle skromnym, serdecznym człowiekiem. – Dobre życie dał mi Pan Bóg – powiedział, kiedy wiosną tego roku odwiedziliśmy go w kurii lwowskiej. Na pytanie, czy nie wahał się przyjąć propozycji trudnej pracy na Ukrainie, zwierzył się, że początkowo obleciał go strach. – Ale pomyślałem sobie: ja do tego wyjazdu palca nie przyłożyłem. Jeżeli stoi za tym dwóch arcybiskupów, to czy można od Pana Boga wymagać bardziej czytelnego znaku?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama